twierdzę , wątpię , pytam
czwartek, 06 września 2018
więcej powietrza do oddychania

Naprawdę dawno nie byłam tak "na swoim miejscu". To tylko pięć dni a ja wiem, że to Berlin moje miasto. A może raczej ja zostałam podstępnie zdobyta i należę do tego miasta? Pod poprzednią notką Milena zamieściła link do Markthalle Neun. To umówiłam się tam z moją córką po pracy, bo miałam blisko:).

- Może Ikea? Ta jest zawsze daleko - powiedziałam córce

Sprawdziła. Mam trzy Ikee w pobliżu. Niemal w środku trójkąta ikeowego mieszkam. Do najbliższej mam pół godziny rowerem. 

Zakochałam się w tym mieście i czuję jakoś więcej powietrza do oddychania. To miłe uczucie.

Dziś mieli mi fachowcy wymienić piec do centralnego ogrzewania na nowy i wynieść łóżko (miałam dwa, poprosiłam właściciela, żeby jedno zabrał). Zapowiedzieli się na ósmą, przyszli za dziesięć ósma i nie chcieli kawy. I jeszcze po sobie pozamiatali.

O pracy oddzielnie napiszę, bo to moje pierwsze doświadczenie z korporacją. Mam wrażenie, że trzymają mnie za uzdę i  pilnują, żebym się za bardzo nie wyrywała. Na razie:).

 

 

 

wtorek, 04 września 2018
nowa dziewczyna w mieście

Znacie ten dowcip o pewnej czarownicy, która mieszkała za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami? Otóż pewnego dnia ta czarownica  wyszła sobie pewnego dnia przed dom, rozejrzała się i rzekła:

- Qrwa, jak ja mam wszędzie daleko!

Przeprowadziłam się do Berlina w sobotę i mam zupełnie odwrotnie niż ta czarownica. Od trzech dni nie mogę się nadziwić, jak ja mam wszędzie blisko. Do pracy 10 minut rowerem, wszystkie interesujące mnie sklepy w pobliżu, ze trzy restauracje i kilka pubów pod nosem. Poczta, apteka, kino, zajęcia jogi, serwis rowerowy, dwa bankomaty i co tam jeszcze sobie wymyślę -  normalnie na wyciągnięcie ręki. Galeria? Łaźnia? Ależ proszę!

Tylko na rowerzystów trzeba uważać, bo jeżdżą jak potłuczeni. Dostałam kask od firmy i taka byłam zadowolona, że omal dziś dwóch osób nie rozjechałam.

Będę częściej pisać blog, gdyż facebook nie widzi połączenia z internetem i nie mam dostępu do swojego konta. Wszystkie inne strony widzą a ten nie widzi - "nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi". Nic to.

Mieszkanie małe i wyposażone. Z naczyniami i sztućcami włącznie*. Meble - powiedzmy - jak z wystawki ściągnięte, ale czyste.Przede wszystkim mieszkanko ma potencjał, więc na pytanie

- Co ty tam masz w tym mieszkaniu?

Odpowiadam z przekonaniem:

- W tym mieszkaniu to ja mam pole do popisu:)

Zrobiłam całą serię zdjęć i powoli będę przygotowywać galerię: "tak było" - "tak jest"

Jak się poczuję "u siebie" to zamieszczę.

 

*Lolka przyjechała, żeby pomóc mi się pakować, bo nie znoszę i nie umiem tego robić. Podzieliła rzeczy sprawnie na: do zabrania - do przechowania - do wyrzucenia. Dzień przed podróżą dostałam  jakiejś irracjonalnej gorączki i próbowałam wyjmować rzeczy ze śmietnika i wmawiać jej, że wyrzuca mój cenny dobytek.

- Dobre ołówki! Dlaczego wyrzucasz ołówki? - lamentowałam nad śmietnikiem zupełnie jak moja Mamut, kiedy 20 lat temu chciałam wyrzucić łańcuch od krowy. Nie, nie miałyśmy już krowy. Nie, nie zamierzałyśmy mieć.

- Matko! Urwę ci głowę i do szyi wetknę te ołówki - zagroziła mi - i dosypię te pół paczki orzeszków, które chowasz za plecami.

Duch Mamuta przeprowadził się ze mną.

 

 

poniedziałek, 20 sierpnia 2018
nie rozumiem

Jak to się dzieje? Patrzę w lustro - zgrabna, ładna laska; patrze na zdjęcia, na których oznaczył mnie lepki buc - jakaś gruba baba. O co tu chodzi?

piątek, 17 sierpnia 2018
rywalizacja

Umówiłyśmy się z dziewczynami z pracy (przedział wiekowy od 20 do 60 lat) na tańce dziś wieczorem. Ktoś rzucił pomysł, ktoś się odniósł entuzjastycznie, reszta się zgodziła na integrację. Zamierzam się urwać pod pierwszym pretekstem, bo raczej wolę kameralnie. Poza tym mam mały zgryz. 

Mam gdzieś wpojone z tyłu głowy, że jak się wychodzi w koleżankami na miasto, to się nie robi im świństwa czerwoną sukienką. Prawda?

- A ty co założysz? - zapytała mnie Justin w kuchni

- Nie wiem jeszcze

- Ja wiem - odezwała się Iwa - skórzaną miniówke, dekolt, kabaretki, obróżka na szyi... wszyscy padną!

- Iwa, daj spokój. ustalmy, kto pokazuje nogi a kto cycki, żeby jakaś równowaga była?

- Nie, ja jestem zachłanna i biorę wszystko - uparła się Iwa

- No trudno - westchnęłam- dla równowagi będziemy mówić, że jesteś głupia

 

No i nie wiem. Chyba założę koszulę i dżinsy.

czwartek, 16 sierpnia 2018
czynnik ludzki

Wdałam się głupio w dyskusję na fejsie o linczu dokonanym w Indiach na gwałcicielu. Głupio, bo większość dyskusji na fejsie sprawia, że przestaję lubić ludzi. Nie tych pojedynczych. Przestaję lubić gatunek ludzki z jego lękami, owczym pędem, bezmyślnością, bezrefleksyjnością i uleganiem manipulacji. Wiem, skąd się biorą religie, totalitaryzmy, ludobójstwa i sekty. Rozumiem wkurw na gwałciciela, pedofila czy mordercę i proste poczucie sprawiedliwości „oko za oko”. Rozumiem tych ludzi, którzy w emocjach sami „wymierzają sprawiedliwość”. Nie rozumiem tych, którzy uważają, że „tak powinno być”, że „lincz jest dobry i sprawiedliwy” i „tak właśnie powinniśmy się rozprawiać ze złem”.

Czym  się wtedy będziemy różnić od oprawcy?

 

Z drugiej strony są przedstawiciele gatunku, których kocham, podziwiam i lubię ich obecność to chyba jest nadzieja dla ludzkości.

„Oko za oko uczyni tylko cały świat ślepym”  Gandhi.

 





czwartek, 05 lipca 2018
potrzeba

Dość późny wieczór. Dzwoni do mnie przyjaciółka i konspiracyjnym szeptem zaczyna
- Słuchaj, jestem w hotelu i potrzebuję… yyy… potrzebuję…
- Kasy – podpowiadam
- Nie kasy! Słowo mi wyleciało. No cholera! Potrzebuję…
- Wsparcia? Rady? Informacji? – staram się jak mogę
- Nie! Boże, jakie ja mam dziury w słowniku, na końcu języka mam, zaraz sobie przypomnę
- Prezerwatyw? – nadal się staram
- Przestań, bo mi w głowie mieszasz! Nie prezerwatyw, głupia! Potrzebuję ... tego ... no... no weź! Ukrycia. Nie, ukrycia nie...
- Alibi?
- Alibi potrzebuję! - ucieszyła się
"Super! - pomyślałam - Jest w hotelu i potrzebuje alibi. Całe szczęście, że nie muszę wychodzić z domu i zakopywać zwłok".
- Tak? - zapytałam ostrożnie
- Jakby moja mamcia dzwoniła, to jestem u ciebie i śpię.  

poniedziałek, 25 czerwca 2018
na złodzieju czapka gore

Wszedł klient do firmy. Rozmawiałam przez telefon, więc wskazałam mu miejsce, uśmiechnęłam się przepraszająco i poprosiłam, żeby poczekał.

Akurat  innemu klientowi tłumaczyłam, co powinien zrobić w przypadku, kiedy pracownica zgłasza, że była molestowana seksualnie przez kolegę z pracy. Mając świadomość, że mam słuchacza starałam się nie używać żadnych słów, które mogłyby zidentyfikować rozmówcę.

 - Słuchaj, molestowanie to nie tylko naruszenie kodeksu pracy ale też może być uznane za przestępstwo. W niektórych sytuacjach poważne... Po pierwsze musisz zareagować i to zareagować zdecydowanie, żeby dać wyraźny sygnał nie godzisz się na takie zachowania. W swoim dobrze rozumianym interesie... Wg kodeksu może to być uznane za dyskryminację ze względu na płeć a w tym przypadku można żądać odszkodowania od pracodawcy... To jest zbyt poważana sprawa, żebym ja mogła Ci doradzić. Idź do prawnika, bo to się może skończyć w sądzie... Ja nie wiem, czy masz to zgłosić na policję, zapytaj prawnika... Nie, nie zostawiaj tego, bo sytuacja będzie się powtarzać. Możesz zapytać inne dziewczyny, czy im się to przytrafiło, ale nie musisz. Nie musisz robić śledztwa, po prostu zareaguj. Nie powiem Ci co masz robić, bo to wykracza poza moje kompetencje, to jest sprawa dla prawnika.

W tym czasie klient oczekujący najpierw spurpurowiał, potem zbladł a następnie doszedł do wniosku, że się spieszy. Poskarżył się mojej szefowej, że rozmawiam z pracownikami za jego plecami i on sobie nie życzy.

Przez przypadek dowiedziałam się, co jest na rzeczy. Otóż pracownica oskarżyła go o molestowanie, usiłowanie gwałtu i bezpodstawne zwolnienie z pracy. Śledztwo jest w toku. 

To jeden z tych bidulków, co to pytają, "gdzie się podziało domniemanie niewinności" i "niedługo, zanim zaczniesz podrywać dziewczynę, będziesz potrzebować jej zgody na piśmie".

Nie znam szczegółów jego przypadku, więc nie będę wyrokować. Powiem tylko, że zawodowo widzę sens w zakazie  relacji seksualnych w pracy, jeśli występuje zależność służbowa. Niech szefowie/szefowe liczą się z tym, że mając silniejszą pozycję w pracy, zasługują na podejrzliwe traktowanie w sądzie. 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39