twierdzę , wątpię , pytam
środa, 24 października 2012
w tym wieku

- A ile lat ma Mamut?

- 89 skończyła we wrześniu - palnęłam zanim policzyłam. Zawsze liczę.

- Nooo, to już piękny wiek - mówią ludzie delikatnie - a gdzieś w tle pobrzmiewa "I dość". A w mojej matce nie ma zgody na starość i tym bardziej nie ma zgody na niedołężność. A już zupełnie nie ma zgody na śmierć.

- 88 - poprawiłam się - we wrześniu skończyła 88. 

- Rok w te czy wewte...

- Dobrze, że nie słyszy, byłaby wściekła. Nie przyjmowała do wiadomości wieku. Nigdy nie przekroczyła siedemdziesiątki. Dwa lata temu, na pogrzebie kuzyna, księdzu na spowiedzi powiedziała "ja mam prawie 80 lat". Akustyka była niezła, Mamut ma donośny głos, więc pół kościoła słyszało.

- Kłamała na spowiedzi ???

- W życiu! Ona jest orędowniczką PRAWDY. Tylko to  jej wewnętrzna prawda. Jeśli rozmija się z rzeczywistością, to tym gorzej dla rzeczywistości. Tłumaczyła mi kiedyś, że pierwszego roku nie liczy, bo ile tego roku od września zostało. Bieżącego roku też nie liczy, bo się jeszcze nie skończył a w ogóle to "odczep się i swoje licz".

Moja koleżanka z rodzinnego Orłowa kilka lat temu była bohaterką skandalu, bo nawiązała romans z mężczyzną 15 lat młodszym. Rozwiodła się, wyszła za młodego kochanka za mąż. Skandal nieco przyblakł, ale "ludzie gadali". Że stara, że głupia, że będzie ją zdradzał.Ona będzie miała 50 a on 35 i wtedy się zacznie.

- No i w dupie mam. Niech gadają - mówiła

Przewrotny los rzucił im zupełnie niespodziewaną kłodę pod nogi. Okazało się, że on ma poważne, takie zagrażające życiu, problemy ze zdrowiem. Kto by się spodziewał, w tym wieku!

Znaczy w XXI wieku wiek jako taki, jest bardzo zawodnym kryterium oceny.

o czym jest twój blog

Zrobiłam sobie wczoraj  wycieczkę do Grudziądza, bo wydawało  mi się, że kupię samochód, ale zostałam szybko sprowadzona na ziemię. Pytam człowieka jak człowieka "Panie, czy pan w tym ogłoszeniu prawdę napisał? Nie ukrywam, że jestem zainteresowana, specjalnie przyjadę z Olsztyna i chciałabym tym samochodem wrócić.

"Stan techniczny i wizualny nie wymagają wkładu finansowego" Tak napisał. Zarzekał się przez telefon, że jest super "będzie pani zadowolona".

Przejechałam się trzysta metrów, zgasł mi dwa razy, hamulec ręczny nie działa, sprzęgło się buntuje, wspomaganie kierownicy nie działa, trójka nie wchodzi i coś stuka.

- Co tak stuka?

- On tak ma

- A to ja dziękuje bardzo, ja się boję.

Tym oto sposobem byłam na kawie w Grudziądzu. Z M. Pogadaliśmy sobie po drodze. Rzadko się widujemy, lubię z nim rozmawiać i dzięki temu wycieczka do Grudziądza nie była zupełnie bezsensowna.

- O czym jest twój blog- zapytał

- Yyy... właściwie to nie wiem. O sobie raczej oszczędnie piszę, bo ogólnie dostępny, więc sam rozumiesz. To taki powiedziałabym  komentarz do otaczającej mnie rzeczywistości. A rzeczywistość jest czasem gorzka, czasem śmieszna. 

Mój blog ma się do mnie trochę tak, jak ogłoszenie o sprzedaży samochodu do tegoż samochodu:). Na obrazku pięknie a w środku coś stuka:)

 

czwartek, 18 października 2012
miłość

Jest miłość trudna
jak sól czy po prostu kamień do zjedzenia
jest przewidująca
taka co grób zamawia wciąż na dwie osoby
niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach
jest cienka jak opłatek bo wewnątrz wzruszenie
jest miłość wariatka egoistka gapa
jak jesień lekko chora z księżycem kłamczuchem
jest miłość co była ciałem a stała się duchem
i ta co nie odejdzie - bo znów niemożliwa.

Jan Twardowski


 

poniedziałek, 15 października 2012
cytat na dziś

"Tydzień temu ostatni raz Go widziałam, wpadliśmy na siebie ale to było nieuniknione - jego mina - bezcenna. Miał taki kaprys na twarzy."

 

Kto da więcej?

czwartek, 11 października 2012
przeprowadzka

Napisałam kiedyś, że mam wicher w duszy i to jest prawda. Jedyną niezmienną w moim życiu jest zmienność:). Tym razem zmieniam mieszkanie. Samo przyszło:). Lokalizacja nieco mniej korzystna, czynsz na tym samym poziomie, ale standard dużo lepszy. Przeprowadzamy się pod koniec miesiąca. Załatwiłam dziś przeniesienie internetu i zawiadomiłam właścicielkę obecnego mieszkania. 

Wprowadziłyśmy się z dwiema walizkami.

Znów nagromadziłyśmy bez opamiętania książek.

Ileż to już razy wchodziłam "na nową drogę życia"? Przestałam liczyć.

Ale jedno będę musiała zrobić koniecznie. Jak się nie da hurtem, to na raty. Muszę w końcu zrobić parapetówę. Po dwóch latach w Olsztynie, najwyższy czas. Nowe mieszkanie to znakomity pretekst.

uwielbiam excel

Wpisuję sobie w komórkę arkusza:

=ZAOKR(((B5*14%)/365*($G$1-E5))+((B5*14,5%)/366*($G$2-$G$1));1)

"przeciągam" formułę i odsetki od tych cholernych składek ZUS same się liczą na dowolnie wybrany dzień.

Zasłużyłam na chwilę przerwy.

wtorek, 09 października 2012
wyznanie wiary

Za każdym razem, kiedy ktoś "nie wierzy w krasnoludki", rodzi się jeden krasnoludek. Właściwie to nie wiem, czy się rodzi, czy z jajka wykluwa, czy powstaje w jakiś inny sposób. Wiem, że krasnoludkom bardzo zależy na tym, żeby ludzie w nie nie wierzyli. W ramach potrzeby zachowania gatunku.

W naszym domu krasnoludki zawiązują supły na słuchawkach, robią bałagan w pokoju Lolki, splatają ze sobą ładowarki do telefonu i zjadają miód. Po szybkości znikania miodu wnioskuję, że muszą być liczne i nieźle wypasione.