twierdzę , wątpię , pytam
piątek, 20 października 2017
o szczęściu

Obiecałam sobie, że to będzie wpis bez wulgaryzmów. Nie żebym była jakoś szczególnie przeciw używaniu słów obelżywych, specjalna notkę im poświęciłam i owszem używam. Uważam jednak, że słowa mają moc kreowania rzeczywistości. Wielokrotnie o tym pisałam i przykładów mogę podać bez liku. Nie chcę, żeby moja rzeczywistość  była kreowana przez  język owszem adekwatny do sytuacji, ale brudny, bolesny i taki, który sprowadzała się do taplania się z błocie debaty publicznej.

 Byłam zdenerwowana , tak bardzo zdenerwowana od poniedziałku (akcja #metoo #jateż), że unieruchomiło mi ramię (mój organizm na stres reaguje sztywnieniem).

Przejrzałam swoja ścianę na FB, przejrzałam blog i uświadomiłam sobie, że wyglądam na osobę  ze złamanym mentalnym palcem. Gdzie nie dotknę tam boli.  Im bardziej brnę naprawianie świata tym bardziej wygląda on jak stajnia Augiasza.  Może idzie wojna, może planeta się zdenerwuje strzepnie ludzkość  z powierzchni, a może wpadnę  pod  autobus. Albo będę żyła w brudzie i gniewie albo w matrixie. Jedno tylko powiem, nie zamierzam się bać.

 

Dość.

 

Kocham swoją córkę i lubię z nią czas spędzać.  Ta relacja to dla mnie nieustające źródło szczęścia, radości i dobrego humoru.

Pracuję w takim zespole dziewuch, że doprawdy jak się zatrzymam i nad tym pomyślę, to sama sobie zazdroszczę. Zespół tworzymy. I naprawdę nie chodzi o to, że jesteśmy  jakoś wyjątkowo zaprzyjaźnione i w niewiadomo jakiej zażyłości. Nie. Rozchodzimy się po pracy  do własnych światów, zapominamy o swoich urodzinach i imieninach,  ale w pracy każda jest odpowiedzialna nie tylko za swój kawałek podłogi  ale też za ogólny kierunek firmy. Nie ma gadania za plecami, niema fochów, gorzkich żalów, rywalizacji i podkładania świń.  Szanujemy  swoja pracę i swój czas. Kłócimy się kwieciście i krótko, bo nie chodzi o to, żeby czyjeś było „na wierzchu” ale o to, żeby system działał.

Wiecie jakie to szczęście spędzać codziennie osiem godzin w przyjaznym środowisku?

Prócz pracy na co dzień – szkolę i też to uwielbiam.  Jestem dobra w swojej branży, umiem wiedzę przekazać i mogę sobie przy tym odrobinę pogwiazdorzyć J.  

Choć uwielbiam pracę jedną i drugą, to mam jeszcze ukochane pasje.

Blog filmowy piszę, książkę o kobietach w rodzinie piszę, na festiwalach filmowych bywam, w konkursie prelegentów startuję, na drutach robię, mieszkanie urządzam, gotuję czasem, z przyjaciółmi się spotykam, kota mam, staram się ruszać trochę. A rytuał codziennego wybierania filmu na wieczór sprawia mi wiele frajdy. 

Zdrowa jestem. Marzenia mam.

To jest mój matrix. Jestem szczęśliwym człowiekiem.   

Kupiłam sobie wczoraj skarpety z palcami. Z pięcioma palcami. Na moje wyznanie, że posiadam palców u nóg 5 słownie pięć  (a nie cztery, jak myślą producenci butów) nawet rynek odpowiedział swoją niewidzialną ręką. A może nogą?  



poniedziałek, 16 października 2017
wyższy poziom absurdu czyli syndrom ocaleńca

Nie bardzo rozumiem, czy wyobraźni mam nadmiar czy też wręcz przeciwnie zupełnie nie umiem sobie wyobrazić. A może to nie kwestia wyobraźni tylko dostatku lub niedostatku rozumu? Niech mi ktoś to wytłumaczy jak pięciolatkowi.

O co właściwie chodzi?

Pod postem o tym, że są kobiety, które nie chcą mieć dzieci, czytam: Dobrze, że moja matka tak nie myślała, bo by mnie nie było. 

Aha

Ronald Reagan powiedział kiedyś nieprzytomnie: Zauważyłem, że wszyscy którzy popierają aborcję zdążyli się już urodzić.

Może jest jakiś świat alternatywny, o którym nie wiem, żyją w nim blastocysty i tworzą zaawansowaną cywilizację. Nie tylko blastocysty. Żyją tam też ludzie, którzy są bytem potencjalnym, ale już stoją w kolejce, już przebierają nóżkami i „się proszą” na TEN świat. I są bardzo nieszczęśliwi, jak ktoś się jednak na dziecko nie zdecyduje? Bo co? Kolejka im przepada?

No luuudzie! Nie wiem jak wy, ale ja się nie prosiłam. Czego nie omieszkałam wyrzucić mojej matce w tzw. „głupim wieku”.

Byłam niechciana ciążą i niewygodnym dzieckiem. Urodziłam się i super – lubię swoje życie. Gdyby matka się zdecydowała na aborcję, to by mnie nie „zabiła”, tylko nie urodziła.  Gdyby mnie nie było, to by mnie po prostu nie było. Żadna krzywda, żadna strata dla mnie, żadna cena do zapłacenia. Cenę za moje urodzenie płaciła matka. Pewnie zdarzało jej się, że żałowała i pewnie były chwile, że dziękowała Bogu, w którego wierzyła po swojemu. Sama jestem matką. Choć ciąża nie była zaplanowana, córkę mam akurat „chcianą” i kocham ją najbardziej na świecie. Wywróciła mi świat. Rodzicielstwo wywraca świat.

Beze mnie matka byłaby innym człowiekiem. Może lepszym. Może nie.    

Ja nie zużywałabym tlenu i wody, nie produkowałabym śmieci, nie mądrzyłabym się w internecie, niczego nie straciliby moi przyjaciele i niczego nie zyskali by ci, którzy mnie nie lubią. Świat by trwał jak trwa, ani lepszy ani gorszy, a ja nie miałabym głowy, którą bym sobie mogła zawracać problemem nieistnienia. Nie chciałabym się urodzić „za wszelka cenę”. Nie ośmieliłabym się decydować za kogoś.

Mogliby się nie urodzić Jezus, Kopernik czy Szymborska? Spokojnie – gdyby się Jezus nie urodził, to i tak zadbano by o to, żeby jego urodziny wymyślić. Inny Mikołaj (a może Bartosz czy Konstanty) ruszyłby Ziemię i inna Wisława (a może Zofia czy Anna) napisałaby: „Nic dwa razy się nie zdarza”.

Nie ma żadnego szczęścia w tym, ŻE żyję. Szczęście jest w tym JAK żyję.




czwartek, 05 października 2017
Kto to jest Mariusz? - czyli zagadka detektywistyczna

Ja to sobie potrafię zapewnić rozrywkę.

Jadę tramwajem i widzę, że w nieodebranych mam "Kasia Mariusza". Hm. Hm. Who???

Oddzwaniam ostrożnie

- Cześć, Aga, ja przepraszam, dzwoniłam przez pomyłkę, nic nie chciałam - odezwała się zanim zdążyłam zareagować - po prostu telefon sam wybrał numer i jakoś tak wyszło. Poznajesz mnie, prawda?

Brzmiało przyjaźnie, brzmiało jakbyśmy się znały prywatnie i lubiły. Głosu nie rozpoznałam. Myślę sobie "przykro jej będzie, jak się okaże, że nie znam"

- Kasia? - pytam niepewnie

- Tak! Kasia Mariusza - ucieszyła się wyraźnie - to ja Ci nie będę głowy zawracać, pa.

- Pa, pa - pozostawałam w stuporze

Matko boska!

Jakiego Mariusza??? Znam trzy Katarzyny w życiu i jedną w literaturze (tę, co miała katar - apsik:). Jeśli tak ją zapisałam w telefonie, to musiałam wyjść z założenia, że Mariusza skojarzę szybciej.

Tak z marszu kojarzę i kocham Mariusza Szczygła. Nie wiem czy ma Kasię. W jednym Mariuszu kochałam się z wzajemnością w czasach podstawówki i ogólniaka. Kontaktów nie utrzymujemy, bo po co sobie psuć fajne wspomnienie i jego zona nie na imię Kasia. Mariusze wśród klientów nie są ze mną na ty i ich potencjalne Kasie też nie. Wśród bliskich znajomych na M mam Marcinów dwóch, Maćka i Michała w rodzinie mam Marka i Mikołaja (ten wprawdzie nie żyje, ale dla porządku wymieniam).

Mariusz pilnie poszukiwany.

środa, 04 października 2017
kurier

No jak mnie irytują kurierzy!

Jak zamawiam przesyłkę pocztową to wiem, że jak mnie nie będzie w domu to przesyłkę będę musiała odbierać na poczcie. Rozumiem i mniej za to płacę.

Jak zamawiam kuriera to oczekuję, że uzgodni ze mną, kiedy będę w domu. niektóre firmy proszą o podanie "widełek" czasowych, kiedy ktoś będzie obecny w domu. I to rozumiem, podaję i nie mam pretensji.

Ale dziś (i to nie jest sytuacja wyjątkowa) dzwoni kurier:

- Dzień dobry, kurier. - kropka i cisza

- Dzień dobry - wytrzymałam ciszę

- Mam przesyłkę na adres <...>

- Bardzo się cieszę, będę pod tym adresem o godzinie 17,00 - poinformowałam

- Ja już o tej godzinie nie pracuję. - stanowcza kropka 

- Proszę Pana to wypracujmy jakiś kompromis - jeszcze zła nie jestem, ale już mówię cicho i po-wo-li. Czyham.

- Może Pani odbierać w magazynie. - kropka wyraźnie urażona. Magazyn na drugim końcu miasta a przesyłka waży 15 kilo i kosztowała pół mojej pensji. 

No i ja przepraszam ale nie. Sporo zamawiam przez internet i coraz częściej jestem stawiana pod ścianą, że "dzień dobry ja JESTEM". Ja też jestem i nawet sobie cenię swoje BYĆ. Zależy mi też na tym, żeby MIEĆ. Przesyłkę. Jakby mnie uprzedzili wcześniej, mogłabym się zorganizować, koleżankę poprosić, do sąsiada zadzwonić, czarodziejski rytuał odprawić, cokolwiek. W obliczu "jestem" jestem bezsilna. Zwłaszcza, że pan się śpieszy i ma za złe.

Moja ukochana ciotka swojego do męża Stefana zwykła mówić w złości:

- Idy, idy, idy (z mocnym akcentem na igrek) durbaku durnyj!

I Stefan szedł, bo tak mu instynkt nakazywał.

A z panem kurierem fukając na siebie wzajemnie uzgodniliśmy jednak, że przywiezie mi paczkę jutro kurier wieczorny. Nie można było tak od razu?

 



poniedziałek, 02 października 2017
winter is coming
- Istnieje uniwersalny, ośmiostopniowy schemat ludobójstwa opisany przez Gregory'ego Stantona, przewodniczącego amerykańskiej organizacji Genocide Watch. Zawsze przebiega to według tego samego schematu: klasyfikacja, symbolizacja, dehumanizacja, organizacja, polaryzacja, przygotowanie, eksterminacja i zaprzeczenie. Dlatego w Kigali Genocide Memorial Centre w Gisozi, centrum poświęconym ofiarom ludobójstwa na kształt Yad Vashem czy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, są sale poświęcone wszystkim udokumentowanym ludobójstwom w historii.

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazyn/news-joanna-kos-krauze-pewnych-pytan-nie-mozna-nigdy-zadac,nId,2445816#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

http://www.styl.pl/magazyn/news-joanna-kos-krauze-pewnych-pytan-nie-mozna-nigdy-zadac,nId,2445816

 

- Istnieje uniwersalny, ośmiostopniowy schemat ludobójstwa opisany przez Gregory'ego Stantona, przewodniczącego amerykańskiej organizacji Genocide Watch. Zawsze przebiega to według tego samego schematu:

klasyfikacja,

symbolizacja,

dehumanizacja,

organizacja,

polaryzacja,

przygotowanie,

eksterminacja

i zaprzeczenie.


Z moich obserwacji wynika, że jesteśmy na etapie organizacji.

Ustawa o ułatwieniu dostępu do broni pięknie się  wpisuje.

 

- Istnieje uniwersalny, ośmiostopniowy schemat ludobójstwa opisany przez Gregory'ego Stantona, przewodniczącego amerykańskiej organizacji Genocide Watch. Zawsze przebiega to według tego samego schematu: klasyfikacja, symbolizacja, dehumanizacja, organizacja, polaryzacja, przygotowanie, eksterminacja i zaprzeczenie. Dlatego w Kigali Genocide Memorial Centre w Gisozi, centrum poświęconym ofiarom ludobójstwa na kształt Yad Vashem czy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, są sale poświęcone wszystkim udokumentowanym ludobójstwom w historii

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazyn/news-joanna-kos-krauze-pewnych-pytan-nie-mozna-nigdy-zadac,nId,2445816#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox



- Istnieje uniwersalny, ośmiostopniowy schemat ludobójstwa opisany przez Gregory'ego Stantona, przewodniczącego amerykańskiej organizacji Genocide Watch. Zawsze przebiega to według tego samego schematu: klasyfikacja, symbolizacja, dehumanizacja, organizacja, polaryzacja, przygotowanie, eksterminacja i zaprzeczenie. Dlatego w Kigali Genocide Memorial Centre w Gisozi, centrum poświęconym ofiarom ludobójstwa na kształt Yad Vashem czy Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, są sale poświęcone wszystkim udokumentowanym ludobójstwom w historii

Czytaj więcej na http://www.styl.pl/magazyn/news-joanna-kos-krauze-pewnych-pytan-nie-mozna-nigdy-zadac,nId,2445816#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox



poniedziałek, 11 września 2017
fachowcy

Napisałam email do pomocy technicznej firmy, która wystawiła mi mój podpis elektroniczny

"Mój podpis nie podpisuje dokumentu i pokazuje błąd: <tu zrzut z ekranu>. W załączniku raport weryfikacji karty.

Z poważaniem"

Dostaję odpowiedź: 

"Szanowna Pani,
Błąd ten występuje, gdy w java.library.path istnieją różne wersje pkcs11wrapper.jar.
Java korzysta z pierwszej znalezionej biblioteki pkcs11wrapper.dll, która niekoniecznie musi być wrapperem w katalogu SmartSign'a. Wrapper ten może nie mieć sygnaturę metody C_Initialize, dlatego rzuca wyjątek..."
i tak dalej jeszcze kilkanaście linijek.

Odpisałam

"Szanowny Panie,
zrozumiałam z tej wiadomości tyle: "Kocham Panią i wierzę, że świetnie sobie Pani poradzi"
Postaram się nie zawieść pokładanych we mnie nadziei.

Z poważaniem"


 

Szykuje się korespondencja  równie pasjonująca jak z centrum obsługi telefonicznej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. A potem wyjdę na czepialską. Oni tak specjalnie, prawda? To taki spisek informatyków. 

 

ps. ds o co chodzi z tym spiskiem?

 

 

 

 

środa, 09 sierpnia 2017
odrobina popiołu na głowę czyli "zna proporcją, mocium panie"

Przemyślałam i zweryfikowałam nieco swoje zdanie na temat Owsiaka (spt, doceń, proszę:)

Dlaczego się wszyscy rzucili na Owsiaka? Z prawa i lewa. Wszyscy zajęli stanowisko w sprawie (nawet, cóż za ironia, ten od gwałcenia nietrzeźwych kobiet  i poddawania w wątpliwość atrakcyjności  Doroty Wellman, wyraził dezaprobatę) Feministki zawrzały świętym oburzeniem  bardziej (bo liczniej) niż zwykle a media tzw. prawicowe zachowały się jak gimnazjalista, który odkrył onanizm.   

Owsiak – heteroseksualny facet  wychowany w kulturze gwałtu,  z całą pewnością ma małą wrażliwość na seksizm nasz powszechny. Wiele (jeśli nie większość) kobiet jeszcze tej wrażliwości nie ma. To nie jest wada, to niestety instynkt przetrwania. Wiem po sobie, że łatwiej kobiecie grać w TĘ GRĘ, w której jest postrzegana przez pryzmat seksualności  i wykorzystywać to, niż walczyć o równe traktowanie.  Seksapil to nasz broń kobieca – prawda? Można się wkurwiać, ale tak to niestety działa.  Jestem inteligentna, mam wiedzę, doświadczenie i jestem  specjalistką w swojej dziedzinie. Naprawdę jestem dobra, ale nie zliczę sytuacji, w których  szybciej i skuteczniej załatwił za mnie sprawę dekolt i sposób „na blondynkę” niż by to zrobiły najwyższe kompetencje. Że się przyczyniam do kultury gwałtu?  Niestety, przyczyniam się. Znacznie bardziej niż Owsiak swoim durnym tekstem. Ale ja nie lubię Romantyzmu, nie chcą rządu dusz i nie nazywam się Milijon. Owsiak niestety z racji popularności za milijony kocha i cierpi katusze:). Wierzę, że nie miał złych intencji.

Był łatwym celem. Był bezpiecznym celem z gwarancją satysfakcji. Dlaczego nie komentuję, choć oczywiście MAM ZDANIE, rozmaitych wykwitów "intelektualnych" terlikowskich, cejrowskich, międlarów, pawłowiczy, zawiszów, radziwiłłów itp. (nawet wymienianie mnie brzydzi)? Otóż nie komentuję, bo jestem pewna, że każdy dodatkowy komentarz (nie ma znaczenia - jaki) podbija im bębenek popularności, a nic nie zmieni w sprawie. Nie komentuję, bo mogę usłyszeć, że to atak polityczny, skowyt świni od koryta oderwanej, że jestem szmatą, ubecką kurwą, morderczynią dzieci, kanalią i mam spadać na bambus.* 

Owsiak to porządny facet i nie buduje swojej popularności na nagłówkach gazet. Szkodzi mu taka „sława”. I nam wszystkich szkodzi, wszystkim z prawa i lewa. Owsiak to jedyna powszechnie znana osobowość medialna, która ŁĄCZY. Łączy w szlachetnej inicjatywie od dwudziestu lat, mimo rozwiniętej na dużą skalę i czynnie wspieranej przez kościół kampanii nienawiści przeciw sobie.

I Owsiak przeprosił.

Takie  pyrrusowe zwycięstwo.       

 

*to wszystko cytaty



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32