twierdzę , wątpię , pytam
piątek, 16 czerwca 2017
zawód jak każdy inny

Wczoraj siedziałyśmy sobie z Lolką i Meg (przygarnięta do rodziny)   w domu, robiłyśmy dobre rzeczy do jedzenia, oglądałyśmy filmy, gadałyśmy o książkach i o tym, dlaczego Tuwim w lekturze powinien być obowiązkowo a Mickiewicza należy dzieciakom odpuścić. Fucha wieszcza narodowego powinna być  kadencyjna i ograniczona do maksymalnie dwóch kadencji - pokoleń.

(Przy okazji zauważyłam że „Słówka” Boya się zaczytały na śmierć.  Księgarnie internetowe to ZŁO.  Zwłaszcza nie polecam www.aros.pl. Absolutnie ostrzegam, żeby potem na mnie nie było. Wchodzi człowiek konkretnie po „Słówka”, trzy nieostrożne kliknięcia i już ma w koszyku „Mity i zgrzyty”  oraz „Wylęknionego bluźniercę” plus tania dostawa do kiosku blisko domu. A ile wysiłku nadludzkiego mnie kosztowało, żeby nie dorzucić  dwóch  książek Urbanka.  Podstępna księgarnia napadła znienacka, ogłuszyła i zanim człowiek oprzytomniał to zamówienie ziuuuuu pooooszło  jak ogary w las) 

No to sobie spędzałyśmy leniwie dzień (siedzimy… gadamy…) i zupełnie nie pamiętam od czego się zaczęła ta dyskusja o prostytucji. W każdym razie Meg rzuciła nonszalancko:

- Zawód jak każdy inny

No i mnie zagotowało. Minutę później krzyczałyśmy do siebie tak, że Lolka wkroczyła jako arbiter i próbowała jakoś uporządkować szalejące emocje.  Dziś już nie wiem, co wywołało u mnie ten zapłon, ale sobie przynajmniej uporządkowałam pogląd.

Otóż NIE

Absolutnie nie – „zawód jak każdy inny”. Meg stawiała akcent na tym, że żadna praca nie hańbi, że dorosłym osobom wolno robić, co im się podoba i że ona nie ma nic przeciwko. We mnie prostytucja budzi tak głęboki  sprzeciw, że aż nie wiem, od czego zacząć. O ile daleka jestem  od oceniania  osób, które „wybrały” ten rodzaj „kariery”  (w ramach poglądu, że każdy ma niezbywalne prawo do marnowania sobie życia) o tyle ci, którzy kupują czyjeś ciało jak  rzecz  DO UŻYTKU  budzą we mnie odrazę.  Tak, odrazę. 

Oczywiście, że w idealnym świecie, gdzie prostytucja NIE BYŁABY  ściśle związana z półświatkiem przestępczym, handlem żywym towarem, wymuszeniem, uzależnieniem od narkotyków i przemocą (w tym ekonomiczną),  w świecie, gdzie ludzie wybierali by „zawód” wyłącznie dlatego, że chcieli mieć taki oryginalny sposób na życie, byłabym pewnie ostatnia do oceniania cudzych wyborów.

Ale tak nie jest.

I nie zmienimy tego zaklinając rzeczywistość, że „zawód jak każdy inny”.  Jest to zawód związany z  dużym ładunkiem pogardy, dehumanizujący i  uprzedmiotawiający. Gardzą nim wszyscy z prostytutkami i ich klientami włącznie. Dlatego, gdyby to ode mnie zależało, zakazałabym  KUPOWANIA usług seksualnych.  Tak, tak , rozumiem, że prostytucja by nie zniknęła, ale mam nadzieję, że w tym kierunku cywilizacja zmierza.

Niewolnictwo też nie zniknęło mimo zakazu, ale nikt nie mówi,  że niewolnictwo to taka forma zatrudniania JAK KAŻDA INNA.  To jest moja zdanie i ja się z nim zgadzam.

 

Ps. My się z Meg nie kłócimy, tylko energicznie wymieniamy poglądy.

ps2. Dzieła zebrane Tadeusza Żeleńskiego Boya to kilkunastotomowe wydanie z pięćdziesiątego któregoś  - pożądam.



czwartek, 01 czerwca 2017
dogadujemy się

Wychodzę z wydziału zasiłków ZUS. Ze stolika na korytarzu podrywa się na mój widok para i mówi:

- Dzień dobry.

- Dzień dobry - odpowiadam, bo ja z moją prozopagnozją odpowiadam ZAWSZE, ale Ci patrzą wyczekująco zastawiając mi drogę do wyjścia. Nie wytrzymałam napięcia:

- Państwo z jakiegoś powodu do mnie? - pytam uprzejmie

- Nooo... my to my

- Aaaa... ja to ja - zaczynam wyczuwać opary absurdu

- Wyszła pani - mówi kobieta niepewnie

- Wyszłam...? - potwierdzam jeszcze bardziej niepewnie, bo właściwie dopiero zamierzałam wyjść. Byłam w trakcie wychodzenia. Może przegapiłam jakąś ZUSowską instrukcję wychodzenia?

-To my. Powiedziała nam Pani, że zaraz wyjdzie ... - i tu za plecami odezwał się zbawczy głos

- Państwo chyba do mnie?

 

Założenia. Ostatnio założyłam, że powinien wg rozkładu jazdy podjechać tramwaj nr 11 i wsiadłam do pierwszego, który podjechał. Niestety sześć przystanków później zorientowałam się, że to "13".

 

Justin dostała z obcego numeru SMS o treści "I wzajemnie". Zaintrygowana zapytała, z kim ma do czynienia. "Przepraszam - odpisał ktoś - to telefon wysyła sms-y do wszystkich"

- Jaki mądry telefon! - zachwyciłam się - Odpowiada zarówno na "kocham cię" jak i na "spadaj".

 

Wysłałyśmy klientowi email z pytaniem? "Kiedy będzie u nas w biurze z dokumentami?". A ten odpisuje, że miał być we wtorek ale coś mu wypadło ważnego i przeprasza, że nie był.

.

.

.

- I co ja mam odpisać??? - pyta Justin - nadal nie wiem, kiedy będzie.

- Napisz: I WZAJEMNIE

poniedziałek, 29 maja 2017
co robić?

Szukałam butów, w których śmignę dwa dni szkolenia. Doszłam do wniosku, że nie ma takich, bo nie chodzi o buty. Skoro nie sprawdziły się baleriny, tenisówki i moje ukochane espadryle, to znaczy, że nie mogę stać. Nawet boso bym nie ustała.   Dziwnie jest  człowiek skonstruowany. Od siedzenia dupa rośnie, stanie stopy masakruje, leżenie grozi odleżynami, klęczeć mi wiara nie pozwala. 

Najwyraźniej stworzona jestem do tańca. Tango byłoby super.  

czwartek, 25 maja 2017
najlepszy wynalazek

Dwa dni walczyłam z katarem. Łóżko, czosnek, cytryna  Katar rzuca mi się na oczy i mogłabym się zatrudniać jako płaczka na pogrzebach (raz z katarem zrobiłam furorę  na pogrzebie. Nie płakały żony-wdowy, dzieci ani wnuki - tylko ja) W pracy może by mi to  specjalnie nie przeszkadzało, ale do ludzi się nie nadawałam.

Klimatyzacja na szkoleniu mnie załatwiła. Nie znoszę klimatyzacji. Może to nie jest zły wynalazek, ale nie dla mnie. Mój organizm nie znosi pizgania chłodem w rozgrzane ciało. No i lubię upały. NIGDY nie narzekałam na żar z nieba. Te dwadzieścia parę stopni, które mamy od kilku dni nie wymaga sztucznego chłodu. A druga rzecz to filtry w klimatyzacji. Na litość boską - należy je wymieniać! Już dwa sklepy w pobliżu są poza moim zasięgiem, bo się dusić zaczynam. 

Przesiedziałam dwa dni w domu na kanapkach z guacamole. Oglądałam "Mad man". Masochistycznie. Oka nie można oderwać od przecudnych sukienek dla kobiet, które mają biodra, talię i piersi. Możliwe, że miały też 5 palców u stóp. Łzy mi kapały jak grochy pewnie też z tego powodu. Przypomniało mi się, że jeszcze jako nastolatka miałam KRAWCOWĄ. Proste rzeczy szyła mama, a bardziej skomplikowane pani Maria. Kupowało się materiały a nie sukienki.

W kompleksy wpadłam dopiero na studiach, kiedy konfekcja sklepowa mówiła mi, że w niewłaściwych miejscach się zginam i moja linia brzegowa ma zdecydowanie za dużą amplitudę. Kto właściwie wymyślił, żeby ubrania szyć wg szablonu? Wyobrażacie sobie, żeby mężczyzn golić wg szablonu? Brzmi ja narzędzie tortur, co? A kupowaliście ostatnio spodnie?

Stardust zadała pytanie na swoim blogu o najlepszy wynalazek. Ona obstawia właśnie klimatyzację. Cóż, nie doświadczyłam upałów w Nowym Jorku, więc nie będę się sprzeczać, ale po ostatnich porażkach zakupowych moim zdaniem wygrywają ubrania ze stretchem. 

Dojrzałam do kupienia maszyny do szycia.

 

 

poniedziałek, 22 maja 2017
wydało się

Całe życie mówię, że lubię ludzi z felerem. Przy czym od razu zaznaczę, że nie używam słowa feler w swoim znaczeniu. Rozumiem je raczej jako akcent. Lubię ludzi z akcentem, ludzi piegowatych, zezowatych, niewymawiających "r", sepleniących, "dziwnie" ubranych i pozytywnie zakręconych i tym podobnych.

Otóż odkryłam, że ja też mam swój "akcent". Wahałam się czy się przyznać, w końcu moja Mamut , która musiała o tym wiedzieć zadała sobie dużo trudu, żeby ukrywać to przede mną przez całe życie. Mogła się wstydzić.

otóż

mam

5 (słownie: pięć) palców u stóp

od razu powiem, że córka ma to samo, bo policzyłam jej paluszki zaraz po urodzeniu. Myślałam, że MA być pięć i nawet się nie zaniepokoiłam. Odkrycia dokonałam dzięki producentom butów. Najpierw się irytowałam, że trudno kupić wygodne buty, że to jakiś spisek, albo niechciejstwo albo próba zmuszenia ludzi, żeby dopasowali się do rozmiaru. Przyznajcie, że to by było niedorzeczne. Wiele razy czułam się w obuwniczym jak brzydka siostra Kopciuszka i popadałam w kompleksy. Aż tu nagle znalazłam prześliczne buty, ładniejsze o złotego pantofelka i zachciałam bardzo je mieć. Bardzo. Były piękne. I ciasne.  Pomyślałam,  że gdyby nie ten mały piąty palec u nogi, zupełnie niepotrzebny, jak piąte koło u wozu...

No i dotarło do mnie.

Ludzie mają cztery palce.

Idę poszukać na fejsie, ludzi z pięcioma palcami, może zdradzą mi skąd biorą buty. 

 

 

 

 


wtorek, 09 maja 2017
quo vadis?
  • 2 lipca 2016 weszła w życie ustawa o działaniach antyterrorystycznych, która zezwala na praktycznie nieograniczony dostęp służb do naszych osobistych danych;
  • 19 grudnia 2016 Prezydent podpisał trzy ustawy zmieniające funkcjonowanie Trybunału - ustawę o organizacji i trybie postępowania przed TK; ustawę o statusie sędziów TK oraz przepisy wprowadzające obie te ustawy. W ocenie Amnesty International ustawy naruszają niezawisłość sędziów Trybunału Konstytucyjnego i blokują prace Trybunału;
  • 16 marca 2017 Trybunał Konstytucyjny uznaje zgromadzenia cykliczne za zgodne z Konstytucją. Zmiany Prawa o zgromadzeniach są sprzeczne z obowiązującymi standardami międzynarodowymi;
  • 13 kwietnia 2017 do Sejmu trafia nowy projekt prawa o ustroju sądów powszechnych, który umożliwia ministrowi sprawiedliwości obsadzanie stanowisk prezesów sądów powszechnych. Tym samym sądy przestaną być niezależne od polityków.



środa, 12 kwietnia 2017
humanista

- Panie Jarku, znów ma Pan źle wypisaną fakturę. Kwota mi się nie zgadza W związku z tym, że to nie jest pierwszy raz, to chciałabym ustalić jak Pan wypisuje faktury?

- Normalnie, na kalkulatorze liczę

- ok, to niech pan weźmie kalkulator i na przykładzie ostatniej faktury proszę ze mną policzyć: 153,60zł razy 23% ...

- Na moim kalkulatorze nie ma procentów, razy 23 podzielić na sto

- I ile Panu wyszło?

- 35

- 35? A groszy Pan nie nie ma?

- No mam, 33 grosze. A te grosze też trzeba?

 

 

Nie uważacie, że te wszystkie księgowe to czepialskie są? I wścibskie. "A co to jest na tej fakturze? A zapłacone? A to nie jest dokument? A ten drugi telefon to dla kogo?" I jeszcze się  każdego grosza czepią.


 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30