twierdzę , wątpię , pytam
Blog > Komentarze do wpisu
psyche i soma

Żeby się w Berlinie poczuć komfortowo, potrzebuję fotela. I klawiatury bezprzewodowej, ale to akurat drobiazg, kupię sobie przy następnej wizycie w Warszawie. W kuchni mam dwa stołki i wygodne miejsce do jedzenia. Gazetę można przejrzeć ale czytać się nie da. W pokoju mam łóżko i mogę się położyć, ale leżenie sprawia, że organizm przechodzi w tryb relaksu i niechętnie wydatkuje energię. Nie mam miejsca gdzie mogę funkcjonować na normalnych obrotach.

Na przykład tę notkę piszę siedząc na podłodze z klawiaturą na kolanach. Na dłuższą metę, tak się nie da. Szukam więc fotela – wygodnego, ale takiego, który mi kieszeni nie zrujnuje. Pojechałam wczoraj do Ikei po inspirację i zabłądziłam w sklepie.

Lolka zawsze powtarza, że mózgi są głupiutkie i ja jej wierzę. Mózg nie odróżnia prawdziwego zagrożenia od wyimaginowanego. Mózg idzie za instynktem i działa. Ludzie różnie reagują na stres - mnie paraliżuje i siada mi kręgosłup. Dwa razy w życiu doprowadziłam się do stanu niemal inwalidztwa przepracowując się i ciągnąc te wagoniki jak Łysek z pokładu Idy. Potem poszłam po rozum do głowy i zaczęłam obserwować swoje ciało. Ono naprawdę sporo mówi i odwdzięcza się, jeśli się go słucha. Kiedy się zorientowałam, że trzeci raz wracam w to samo miejsce poczułam lekkie mrowienie w łydkach. Przy czwartym razie wlazło mi jakieś świństwo w kark i prawie spanikowałam. Chciałam zapytać o drogę, ale zapomniałam języka w gębie i uświadomiłam też sobie, że mam rozładowany telefon.

W karku odkłada mi się strach. Ciało mi mówiło „Boję się”. Wdrożyłam procedurę odzyskiwania kontaktu z moim racjonalnym „ja”.

Usiadłam. W pierwszym fotelu, jaki mi się napatoczył.

Wzięłam kilkanaście głębokich oddechów.

„Nic mi nie grozi, nie ma się czego bać. W absolutnie najgorszym razie, ktoś się mną zainteresuje przed zamknięciem sklepu i mnie wyprowadzi”- pomyślałam. Uspokoiłam się i przypomniałam sobie, że zapytać o drogę mogę w czterech językach. A nawet w sześciu, tylko w tych pozostałych dwóch nie zrozumiałabym odpowiedzi:). Zauważyłam też że umiem czytać i rozumiem znaki oraz słowo „exit”. Wyjście znalazłam dwie minuty później.

Jeśli komuś wydaje się dziwne, że można WIEDZIEĆ jedno a CZUĆ zupełnie coś innego, to poczytajcie sobie o TYM MOśCIE. Oczywiście przejście tego mostu wpisałam sobie na listę rzeczy do zrobienia .

Dziś zostałam okradziona i zrobiło mi się od razu lepiej. Nie, nie pomyliłam się. Naprawdę lepiej. Jechałam po chleb (trafiłam znakomity chleb, który czerstwienie a nie pleśnieje i w dodatku jest smaczny) i miałam na rowerze koszyk a w nim baterie, odblaski i bluzę oraz torbę z butelkami plastikowymi do recyklingu. Tutaj niemal w każdym sklepie spożywczym można oddać butelki i nawet dostać za nie kupon na jakieś centy. Bardzo mi się to podoba. Segreguję śmieci od kilku lat i zawsze najwięcej kłopotu sprawiały mi plastiki, a tu po prostu idzie się z butelkami po zakupy. Ostatnio dostałam kupon na 1,25 euro za chyba pięć butelek. Dziś miałam jakoś podobnie. Po drodze zmarzłam z ręce, więc wstąpiłam do galerii żeby kupić rękawiczki. Kupiłam, wychodzę a tu nie ma butelek. Wszystko inne zostało, nawet torba, w której były. Poczułam, że ja jestem w naprawdę w dobrej sytuacji.

 

Będę w bardzo dobrej, jak już zorganizuję sobie fotel. Mam już meldunek, numer identyfikacji podatkowej, wybrałam kasę chorych. Powoli zaczynają mi spływać odpowiedzi na moje rozesłane CV. Jestem dobrej myśli.



niedziela, 21 października 2018, odwodnik

Polecane wpisy

  • Co? Ja nie wyskoczę?!

    Po pierwsze z przemyśleń mi wyszło, że łatwiej mi będzie teraz zostać w Berlinie niż histerycznie odkręcać to, co ułożyłam. Po prostu znajdę pracę. Robiłam to p

  • to był bal

    To były najdziwniejsze pracowe trzy tygodnie w moim życiu. Zakończyłam pracę zanim ją zaczęłam. Od początku wszystko szło nie tak. Cały czas był jakiś problem a

  • cholerni rowerzyści

    Jak tylko podjęłam decyzję o przeprowadzce do Berlina, wiedziałam, że zabiorę rower. „Wszędzie ścieżki” - mówili, „przyjazny rowerzystom”

Komentarze
2018/10/21 04:00:08
No tak..

Ania z Polskie-Ogloszenia.PL
-
2018/10/21 07:12:24
Widzisz, co kraj to zlodzieje: Tobie ukradli butelki, mnie rekawiczki :

Do mostu mam niedaleko, jeszcze nie bylam, bo niedawno otwarty. Wskakuj w samolot pojedziemy razem!
-
2018/10/21 07:21:39
takie stany są mi doskonale znane, logika mówi uspokój się, a kadłub ma to gdzieś i tkwi w stuporze, nowych miejsc boję się jak przysłowiowy diabeł święconej wody, w sobotę jechałam ta samą drogą, która jeździłam półtorej roku i ledwo ja rozpoznawałam, w głowie zostały mi tylko jej kawałki, gdzie wydarzyło się coś, co mnie wystraszyło, jak np ciężarówka zmieniająca pas na mój, o mały włos mnie z niego zmiatająca, jednak pracowo ważne miejsca, zapamiętuje od kopa :) w sanatorium dowiedziałam się skąd w ogóle stany panicznego strachu u mnie się biorą i poznałam kilka technik łagodzenia tego stanu :)

bardzo mnie cieszą Twoje postepy, bardzo! :*
-
2018/10/21 07:22:59
a butelki zasunął pewnie jakiś bezdomny
-
2018/10/21 08:49:00
Ja nie dotykałam prawie laptopa, kiedy nie mogłam znaleźć sobie miejsca w nowym mieszkaniu. Fajnie masz, że spływają odpowiedzi. Idzie ku dobremu.
-
Gość: marketa, *.dynamic.chello.pl
2018/10/21 09:41:10
Z fotelem bujałam się z pół roku. Wymagania miałam proste: wysoki, żeby głowę się dało oprzeć i coś na łokcie, żeby dało się pisać na lapku. Obejrzałam wiele. Jak spełniały wymagania były albo pokraczne albo miały cenę jak wiele moich pensji. W końcu poszłam tam gdzie Ty zaczęłaś i kupiłam :-) Żółciutki. I wchłania czerwone wino wylane w rozsądnej ilości na oparcie.

Fragment o obserwacji własnego ciała i o radzeniu sobie z ogarniającą paniką przeczytam paru osobom. Trzymię kciuki za tym i owym.
-
Gość: tuv, *.centertel.pl
2018/10/21 10:33:46
fotel jest istotny.ja mam dwa przedpotopy ale już nawet są zabytkowe i piekielnie wygodne;).
Efekty znam,miewam podobnie z tym że ja sobie jeszcze funduję ataki duszności;).
Oddychanie przeponą pomaga;)
-
2018/10/21 10:41:56
U mnie w mieście, w starej fabryce porcelany w jakimś zakamarku, chyba w starym piecu, zamontowano lustrzaną podłogę i oświetlono to słabym, czerwonym światłem.
Wiedziałam, ale wrażenie przepaści było koszmarne...Na szklany most nie wejdę za żadne skarby świata!
A wygodny fotel to naprawdę ważna rzecz.
-
2018/10/21 14:05:52
Przypomnialas mi jak sie zgubilam w nowojorskim metrze, a bylam tu tylko 3 miesiace, wiec z jezykiem tez na poziomie prawie zerowym:)) Owszem moglam powiedziec "prosze, dziekuje, przepraszam", ale to bylo ze tak powiem malo adekwatne do sytuacji.
Najpierw przytomnie ocenilam, ze jesli tylko nie wyjde na zewnatrz w zupelnie nieznanym mi miejscu co moze byc duzo gorsze niz pod ziemia to jestem bezpieczna. Jak to do mnie dotarlo to zaczelam radosnie skakac z jednego pociagu do drugiego, z wagonika na wagonik, przeskakiwac z jednej linii na druga i po godzinie juz zupelnie nie wiedzialam gdzie jestem:))
Wtedy dotarlo do mnie, ze nowojorskie metro ma 27 linii w pieciu ogromnych dzielnicach i bagatelka tylko 472 stacje metra.
Spanikowalam i siadlam na lawce podobnie jak Ty na tym fotelu i zaczelam szukac polaczen z moim jestestwem. W tym momencie przypomnialam sobie, ze mam przy sobie mape metra (!!!)
Swietnie!!! tyle, ze ja juz zupelnie nie wiedzialam w ktorej dzielnicy jestem, a nazwy stacji moga byc takie same w roznych dzielnicach... no i radosc sobie poszla uprawiac milosc.
Ale tu tak jest, ze sierota z mapa wzbudza zainteresowanie, wiec po chwili podszedl do mnie facet i zaproponowal pomoc. Ja potrafilam tylko pokazac z ktorego punktu wyjechalam i gdzie chce dojechac. Jak to zobaczyl to tylko sie po glowie podrapal zupenie nie mogac pojac jakim cudem jestem gdzie jestem:)))
Ale pozaznaczal mi na mapie kolejne przesiadki i dwie godziny pozniej dojechalam do miejsca gdzie powinnam byc 3 godziny temu.
Od tamtej pory NIGDY wiecej nie potrzebowalam mapy i poruszam sie bez zadnych problemow po wszystkich dzielnicach. To sie nazywa lekcja dobrze odrobiona;)
-
2018/10/21 19:50:23
duo. na:
Oczywiście, że przylecę! Nie od razu ale na pewno. Most mnie po prostu zdobył przebojem. Ja go muszę przejść. To jak próba Bene Gesserit. A w Chinach ile to jest "niedaleko"? Bo nie wiem czy to nie tak jak z liczebnością miejscowości "mała wioska - pięćset tysięcy ludzi"?:)

marga: Niekoniecznie bezdomny, może tylko biedny. I niech mu będzie na zdrowie .


nie-okrzesana: rozumiem, bo sama się niechętnie zabieram do pisania. A przecież lubię.

Marketa: kciuki przydadzą się:). A ja mam podobne wymagania. A kolor? Mam tęczowe firanki. mógłby któryś z kolorów tęczy:) , nie będę wybredna. Co z tym mejlem od ciebie? Nie dostałam go. Możesz wysłać jeszcze raz na odwodnikmałpa gmail?
-
2018/10/21 20:08:57
tuv: ataki duszności znam doskonale, zwłaszcza w nocy. Tak jakbym zapominała, że mam oddychać. Na tyle ile siebie znam zawsze wiążą się u mnie z poczuciem bezsilności. To jest już duży kaliber. Ostatnio dopadały mnie przy umieraniu Mamuta.

takajedna: ja za żadne skarby świata nie dam się namówić na skok ze spadochronem, skok na bungie, nienawidze szybkiej jazdy samochodem a motorem to już w ogóle. Żadnych sportów ekstremalnych, żadnego ryzyka.
Ale szklany most jest bezpieczny. To tylko walka z samym sobą. Myślę, że takie doświadczenie uczy samoświadomości. I pewnie pokory:).

Stardust: ja mam dość marną orientację w terenie, więc pewnie założyłam z góry, że mogę się w tym metrze zgubić. Metro warszawskie ma dwie nitki a też udało mi się w nim zamotać i pojechać w przeciwną. Berlin poznaję metodą błądzenia Jak pierwszy raz jechałam do Warszawy samochodem to ustaliłam sama ze sobą (i z córką), że dopiero jak się zgubimy trzy razy, to będziemy szukać pomocy. Zmieściłyśmy się w limicie. Nie panikuję w takich sytuacjach, bo mam to przećwiczone wielokrotnie. Sklep jednak mnie zaskoczył i stąd ten irracjonalny strach.

-
2018/10/22 04:36:49
Masz racje, to tak jak rodzona sister planowala podroz: patrzyla na swoja mape I mowila niedaleko; zerkalam na rozklad jazdy pociagow I mowilam 20 godzin:)

W tym przypadku powinnam sie zmiescic w 2 godzinach (szybka kolej plus autobus lub taksowka)
-
2018/10/22 12:57:56
Podoba mi się koncepcja z recyklingiem plastików, u nas się segreguję, ale mam wrażenie, że to ja dopłacam do tego interesu. Takich reakcji psycho-somatycznych nie miewam (chociaż nerwica zdiagnozowana) , więc się nie wypowiadam. No i sprawa mostu- ja się tam nie wybieram, w życiu - ostatnio stanie na kilkustopniowej drabinie jest wyzwaniem, ale okoliczności przyrody owszem , owszem.
-
2018/10/22 19:36:13
duo.na: kupiłam celową skarbonkę, wrzuciłam dziś do niej 3 euro.

45gogula: mnie się ten pomysł ze skupem butelek plastikowych BARDZO podoba. Głownie dlatego, że to łatwe. W Polsce, żeby prawidłowo segregować śmieci, trzeba było zedrzeć naklejki, odkręcić korek. Tutaj idziesz po zakupy, wrzucasz do torby parę pustych butelek, zakręconych i w sklepie zamieniasz je na kupon (dziś miałam 2,25 euro), który realizujesz przy kasie.

A co do reakcji psychosomatycznych, to wydawało mi się, że każdy jakieś ma.
-
Gość: kaja, 156.17.3.*
2018/10/23 11:56:46
Tężyczka? czyli zaburzenia elektrolityczne pod wpływem stresu i/lub wyczerpania organizmu. Mogą doprowadzić do ataku paniki. Pomaga duża ilość spokojnie wypitej wody z magnezem i wapniem.
-
2018/10/23 18:33:08
kaja: nie sądzę że tężyczka ale picie dużej ilości wody z wapniem i magnezem wezmę sobioe do serca.
-
2018/10/23 20:34:42
Odwodniku- każdy ma jakieś reakcje, a napisałam że "takich" nie mam :)
-
2018/10/24 21:45:25
45gogula: teraz rozumiem:)