twierdzę , wątpię , pytam
Blog > Komentarze do wpisu
cholerni rowerzyści

Jak tylko podjęłam decyzję o przeprowadzce do Berlina, wiedziałam, że zabiorę rower. „Wszędzie ścieżki” - mówili, „przyjazny rowerzystom” - namawiali.

Zabrałam i mam. Jestem tu prawie dwa tygodnie i jak kocham swój rower tak nienawidzę rowerzystów. Nie widziałam tu jeszcze korka samochodowego, ale już dwa razy widziałam jak się rowery na skrzyżowaniu zapętliły.

Przede wszystkim Ci cholerni rowerzyści są wszędzie. Wszędzie. Na ulicy, na ścieżkach rowerowych i na chodnikach dla pieszych. Jeżdżą jak potłuczeni bez jakichkolwiek zasad i kompletnie bezmyślnie jakby byli u siebie na wsi. Po każdej stronie, w każdą stronę i bardzo szybko. Rowerem jeżdżą wszyscy od lat kilku do stu kilku. Rowerem też wożone są dzieci. W koszykach na bagażniku, w koszykach na kierownicy, w wózkach ciągnionych a la kareta, w wózkach pchanych a' la riksza. Ledwie taki pędrak nauczy się nogami przebierać, to się przesiada na własny rower. Więcej rowerów niż samochodów. Horror.

 

 

Nie to nie są rowerki do domku Barbie, tylko prawdziwe jednoślady spotykane na ulicach. Słowo daję bałabym się po Berlinie jeździć samochodem, bo założę się , że takiego czegoś nawet nie widać zza kierownicy.

 

Sama mam parę grzeszków na sumieniu, więc wiem co mówię.

Pierwszego dnia kilka razy wtarabaniłam się pod koła innym rowerzystom, bo omijałam przeszkody, skręcałam albo zatrzymywałam się bez rozglądania najpierw. Drugiego dnia dostałam kask od firmy, nabrałam nieco pewności i omal nie rozjechałam jakiejś baby, bo mi wjechała pod koła znienacka, przywaliłam w zęby jednemu takiemu, który mnie wymijał jak sygnalizowałam zamiar skrętu i niemal nie zderzyłam się czołowo z jakimś typem, który upierał się, żeby mnie ominąć z prawej. Pewnie jakiś Anglik. Albo leworęczny. Już trzeciego dnia zaczęłam po prostu jeździć ulicą, bo bezpieczniej.

Na ulicy obowiązują zasady ruchu drogowego, słowo. Samochody zachowują odstęp i uważają. Są światła, znaki i jasne reguły gry. I jesteś trochę świętą krową. Na ulicy nie wkręcają ci się w pedały krasnoludki na rowerkach i i samobójcy nie rzucają się pod koła i idioci nie wyprzedzają cię z prawej. Na ulicy zostaje czysta rozkosz przemieszczania się. Często dużo sprawniejsza niż komunikacją miejską.

 

Ps. Zdjęć nie da się robić w szczycie, bo trzeba uważać na rowerzystów:)

Ps.2 Z dedykacją dla małgośki 



czwartek, 13 września 2018, odwodnik

Polecane wpisy

  • tymczasem

    Byłam w galerii handlowej, żeby kupić klawiaturę, bo swoją wyrwałam dziś z mięsem z kabla. Wyszło nawet taniej niż w Polsce, tylko układu znaków będę się musiał

  • psyche i soma

    Żeby się w Berlinie poczuć komfortowo, potrzebuję fotela. I klawiatury bezprzewodowej, ale to akurat drobiazg, kupię sobie przy następnej wizycie w Warszawie. W

  • raport

    Ja wiem, że zaglądacie i się martwicie, ale niepotrzebnie. Dostałam od córki kalendarz i piszę w punktach listy zadań na każdy dzień. Ochłonęłam, ogarnęłam. Za

Komentarze
Gość: Angie, 46.189.28.*
2018/09/13 07:24:59
Wygląda na to, że jednak się oswajasz i uodparniasz :)
-
2018/09/13 07:30:51
no ba!
-
2018/09/13 08:19:52
Berlin jest zaraz po Münster, gdzie sa ulice z pierwszeństwem dla rowerów i przypada po trzy rowery na mieszkanca Münster, najbardziej przyjaznym rowerzystom miastem i to mówie calkiem serio! ja sie tam samochodem nie boje jeździć, czego juz o Frankfurcie powiedzieć nie moge :) Ty musisz zaczac mysleć wymiarami trzy i pólmilionowego miasta :D
-
2018/09/13 09:29:02
Marga, ja się czuję jak ryba w wodzie. Na rowerzystów sobie ponarzekałam bo sama jeżdżę, więc autoprzesmiewczo
-
2018/09/13 09:52:54
eeee...to chyba norma w krajach rowerolubnych, że rowerzysta ma jedną zasadę: żadnych zasad. Bo i po co?
U mnie na szwedzkiej prowincji roweruje się tak samo. Inna rzecz, że większość aut do niedawna jeździła z zabójcza prędkością 30km/h i zatrzymywała przed każdym skrzyżowaniem (prawie wszystkie są równorzędne) w oczekiwaniu na to, co zrobi ten drugi :D
-
2018/09/13 11:49:21
Chyba nie rozumiem, czy to znaczy, ze te hordy rowerzystow popitalaja radosnie chodnikami? i tym sposobem wlaza im pod nogi ludzie? jesli tak to cos mi nie gra, bo chodnik jest wlasnie dla pieszych wiec rower nie ma tam racji bytu jesli rowerzysta jest w wieku 12+
Sciezka rowerowa to moim zdaniem (tak jest u nas) wydzielony pas jezdni tylko dla rowerow, a wiec zarowno piesi jak i samochody nie maja tam wstepu i na takiej sciezce rowerzyste obowiazuja normalne przepisy drogowe takie same jak kierowcow samochodow.
Nie da sie po sciezce rowerowej jechac w wiecej niz dwa rowery obok a i to jest trudne, raczej obowiazuje zasada gesiego.
-
2018/09/13 12:46:26
no to pisz, ze jaja se robisz, bo mi na lokalny patriotyzm wjeżdżasz, a w tym temacie z humorem jestem ograniczona, wyczytując jakie to Mniamcy ohydne i be, i w ogóle faszystowskie, przeważnie od ludzi, którzy tu nigdy nie byli i od tych co tu sa po to aby socjal i rodzinne brac ... także no ;)))

zawsze jak jestem w Berlinie, to zaczynam znowu kochac rowerzystów, Münster sie nie liczy, bo tam rowery góra, albowiem w zadnym mniamnieckim miescie tak poslusznych przepisom ruchu drogowego rowerzystów, jacy sa w Berlinie NIE-WI-DZIA-LAM!!! jeżdżenie po Berlinie nie ważne czy samochodem, czy rowerem, to poezja jest i nektar niebianski! :)))
-
2018/09/13 13:26:15
o paczpani, dokładnie dwa lata temu popełniłam wpis o metodzie na Babcie, uzywaj do woli :D
-
2018/09/13 13:32:35
Star Ależ zapewniam cię że przepisy tu też obowiązują, naprawdę. A ludzie na całym świecie jednakowi jeżdżą różnie. Berlin jest przyjazny, dlatego rowerów jest więcej niż w innych miejscach. Masa dzieci na rowerach oznacza jednak że jest bezpiecznie. W Olsztynie balabym się popylac ulicą nie dlatego że za zabicie rowerzysty dostaje się tylko pouczenie ale dlatego że jednak rowery na ulicy są rzadkością.
-
2018/09/13 13:34:29
Marga, spoko ja też będę Berlina bronić , przecież mój ci on
-
2018/09/13 13:39:52
Zupelnie jak w Japonii-rowerzysci chodnikami sie przemieszczaja!

Dopoki nie pojedziesz na czolowe z autobusem, jak mnie sie kiedys zdarzylo, wszystko jest w normie! :)
-
2018/09/13 15:05:57
duo.na:) na czołówkę z autobusem jeszcze się nie odważyłam, ale dziś autobus jechał grzecznie za mną kilkaset metrów (roboty drogowe i zwężenie drogi) dałam mu znać że skręcam w lewo na skrzyżowaniu,(zatrzymał się grzecznie, żeby mnie nie stresować), po czym skręciłam w prawo na chodnik, bo musiałam sprawdzić mapę:)

taka jedna: to był strzał w dziesiątkę z tym rowerem. Komunikacją bym się umordowała. Zwłaszcza, że dla właściciela to było oczywiste, że potrzebuję miejsca do parkowania dla roweru. Mam miejsce w piwnicy.
-
2018/09/13 15:35:26
Odwodnik, ja rozumiem, ze przepisy obowiazuja, w koncu to Niemcy, ale ciagle nie wiem czy te dzieci oraz masowe grupy rowerzystow to popylaja sciezka rowerowa, ktora jest czescia jezdni, czy tez po chodnikach dla pieszych.
I o to mi glownie chodzi o ustalenie tego faktu, gdzie oni jezdza na tych rowerach, bo rowerow to i u mnie jest zatrzesienie, mozesz je wypozyczyc w niektorych miejscach doslownie co 50 metrow jak nie masz wlasnego.
-
2018/09/13 16:02:14
marga : dla Ciebie to Twoje miejsce od prawie 30 lat (dobrze liczę?), dla mnie od dwóch tygodni. Jeszcze nie mam legitymacji dla patriotyzmu lokalnego, ale jak ktoś mi będzie na Berlin psioczył to Tobą poszczuję. Ok?
-
2018/09/13 16:06:47
stardust: poza ulicą (tu zasady obowiązują) na ścieżkach rowerowych i na chodnikach jest "wolna amerykanka". W każdą stronę, w każdym miejscu. Zawsze jakiś jałop (albo jełopa) się zagapi, skręci nagle, rozmyśli się itp. Trzeba cierpliwości.
-
2018/09/13 16:22:07
Teraz pojela:)))
U nas jest inaczej, na chodnikach moga jezdzic tylko dzieci do 12 lat i tu mozna sie nadziac na przechodnia, lub wlezc pod rower.
Natomiast na jezdni jest wydzielony pas dla rowerow (sciezka rowerowa) i jedzie sie nia tylko w jednym kierunku, bo jak ulica jednokierunkowa to wiadomo, ze sciezka tez. Jak ulica dwukierunkowa to po obu stronach jezdni jest wydzielony pas na sciezke rowerowa. To rozwiazuje sprawe ale tez jakby nie do konca, bo jednak wypadki sie zdarzaja. Bardzo czesto rowerzysci jada bez obserwowania zaparkowanych samochodow i nagle ktos wyjezdza lub otwiera drzwi i juz wypadek gotowy. Parkowane samochody stoja tuz przy kraweznikach, potem jest sciezka rowerowa i srodkiem samochody.
-
2018/09/13 17:04:26
star, I tu jest podobnie:) Jednak ja mówię o "czynniku ludzkim". Olsztyn kocham i jeździłam w nim rowerem. Do pracy miałam nieco dalej , ścieżek rowerowych mniej więc siła rzeczy musiała czasem wybrać chodnik albo ulicę. Chodnik był bezpieczny, bo mało i pieszych i rowerzystów. Berlin to metropolia. Zaczęłam jeździć ścieżkami i okazało się, że statystyka nie kłamie i większość ludzi nie jest zbyt rozgarnięta i zasad nie zna jak nie musi. Na ulicy musi. Poza tym "w kupie siła" a rowerzystów w Berlinie jest MASA.
-
2018/09/13 17:41:33
dwudziestego sierpnia stuklo mi trzydzieści lat czyli większość dorosłego zycia :)))
a w Berlinie trzeba najpierw byc, zeby zrozumiec, zupełnie to samo jest z Hongkongiem, to Duo potwierdzi, bo sama zaznala tego uczucia z Hongkongiem, a do Berlina ja zabiore, jak tylko sie u mnie pojawi :D
zas Ciebie zabiore do Münster, odwiedzimy przy okazji Susie, która tam mi sie wyniosla, ale wybaczam, bo meza ma cudownego tak samo, jak mój Misiek jest cudowny, a ze kocham jak przyjaciołom jest dobrze, to sie nie czepiam :D
w Münster dostaniesz rowerowego szoku, serio! :D
paczpani statystyki
Kfz - to samochody, motory i inne tego typu
Fußgänger - to piesi
ÖVPN - komunikacja miejska
Fahrad - to sama wiesz co
w tym miescie istnieja ulice, gdzie inne pojazdy musza sie podporządkować rowerom :D
w trzystutysięcznym miescie zarejestrowane jest półtorej miliona rowerów, liczbe niezarejestrowanych szacuje sie na milion :D
miasto jest wybitnie studenckie i pierwsza rzecza, która robi mlody student jest nabycie lub ukradzenie roweru, do ukradzenia stoi tego w jasna cholere, zas rozpoznaje sie je po tym, ze nie maja zamknięcia, tych z zamknięciem sie tam po prostu NIE KRADNIE!!! i nie dlatego BO TO SA NIEMCY, a dlatego, ze taki honorowy kodeks jest, albowiem po nabycia wlasnego roweru, ukradnięty odstawia sie, zeby inni zanim sie dorobia wlasnego, sobie ukradli :)))
-
2018/09/13 18:17:45
no pacz pani! Znaczy jak swój będę chciała zamienić na nowszy model, to ten po prosu zostawię pod pubem:)))
-
2018/09/13 18:26:40
nie wiem jak w Berlinie, ale w Münster tak :D
-
2018/09/13 20:18:25
Haha kudy tam NYC do Berlina, ale jak by sie uprzec to tez mozna powiedziec metropolia :D :D