twierdzę , wątpię , pytam
Blog > Komentarze do wpisu
berliński gambit cd

- Muszę ci powiedzieć coś ważnego – zaczepiłam Hanę - potrzebuję neutralnego terytorium. 

Pojechałyśmy do kawiarni. Nie wiedziałam jak zacząć, żeby moja przyjaciółka, z którą miałyśmy wspólne zawodowe plany, nie poczuła się zdradzona.

- Mam ofertę pracy. Jeszcze się nie zdecydowałam i jeszcze mnie nie wybrali, bo właściwie to jest propozycja wzięcia udziału w rekrutacji, ale jest to na tyle ważne, że powinnaś o tym widzieć teraz.

Zrobiła tę swoja minę służbową, żeby ukryć zawód.

- Kiedy chcesz odejść? – zapytała sucho

- Chwila – wiedziałam, że muszę wyjaśnić - Nie szukałam pracy, po prostu dostałam szanse pracy w Berlinie, w mojej branży. Mam zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną i chcę jechać. Decyzję podejmę po rozmowie. Uprzedziłam,  że mam 3 miesięczny okres wypowiedzenia. Jeśli odejdę, to najwcześniej w sierpniu.

- No dobrze, przynajmniej tyle – odetchnęła trochę – Co to za praca?

Opowiedziałam jej całą historię i zakończyłam:

- Jesteś moja szefową, ale przede wszystkim jesteś moją przyjaciółką i zależy mi na tym, żebyś mi została w moim życiu.

- Kiedy chcesz jechać?

- 20 kwietnia

- Dlaczego? Co jest dla ciebie priorytetem? Kasa? Rozwój?

- Znasz mnie piętnaście lat

- Myślałam, że trochę ci z wiekiem przejdzie to twoje „ahoj, przygodo!”. Moim zdaniem to jest zły pomysł. Nie nadajesz się do korporacyjnych trybów, ale oczywiście zrobisz, jak uważasz. Tutaj, przy odrobinie wysiłku, mogłabyś zarobić tyle samo.  I w ogóle z Twoja skłonnością do uciekania, pomyśl, czy nie uciekasz?

 

W sumie uspokoiła mnie ta reakcja, bo obawiałam się focha. Hana może nie podeszła do sprawy super racjonalnie, ale zrobiła coś, co mnie zmusiło w mojej głowie do obrony oferty. Do tej pory wszystkie reakcje były bardzo wspierające, więc ja wymyślałam  minusy dla równowagi.  

 

Pomyślałam, czy uciekam.

Nie uciekam.

 

Spotkanie w Berlinie uzgodniliśmy na  piątek 20 kwietnia (imieniny Agnieszki) na 10,00. Postanowiłam przyjechać dzień wcześniej, bo ja może jestem spóźnialska, ale spóźnialska z zasadami i się nie spóźniam. Zarezerwowałam hotel blisko firmy, kupiłam bilety na pociąg i pojechałam w środę do córki do Warszawy.

- Dziecko moje kochane, co ty myślisz o kolejnej rewolucji? – zapytałam najlepszą z córek

 Fundowałam jej gwałtowne zmiany kilka razy w życiu i raczej wcześniej nie pytałam o zdanie.

- Mamuś, ja jestem dorosła. Mnie  już życia do góry nogami nie wywrócisz, więc zupełnie się o mnie nie martw – mówiła - to niewielka różnica czy będę przyjeżdżać do Berlina czy do Olsztyna. A Ty jesteś mądra i odważna i na pewno ich tam z kapci wyrwiesz. Kanapki ci zrobię.

 

No to pojechałam zdobywać  Berlin.

Siedem godzin w pociągu i wysiadłam na dworcu głównym. Okoliczności układały się tak sprzyjająco, jakbym nagle dostała anioła stróża do zadań specjalnych i on mi pył spod stóp wymiatał. Wysiadłam,  pierwszy bus, który rzucił mi się w oczy, akurat jechał na Aleksanderplatz a tam miałam hotel. Mój niemiecki jest kompletnie zardzewiały, ale dałam radę kupić bilet, zameldować się i jeszcze nieco zorientowac w terenie. Następnego byłam gotowa na rekrutację. Tak jak spt kazała: grzecznie, elegancko, dress code korporacyjny. Zażartowali, ze zawyżam standardy, ale z uznaniem:)

Dwie godziny, trzy  spotkania, pięć osób. Nawet się nie zmęczyłam. Wręcz przeciwnie – miałam wrażenie, że chemia działa, pasujemy do siebie i dajemy sobie energię.

 - Ja już wiem, że chcę tu pracować – powiedziałam na koniec – jeśli się Państwo na mnie zdecydują

- To świetnie, że pani to mówi – ucieszyli się – decyzja zapadnie po długim weekendzie majowym, ale proszę być dobrej myśli.

 

Wyszłam uskrzydlona, przebrałam się w dżinsy i wygodne buty. Miałam osiem godzin na szwendanie się po mieście.

Berlin zdobył mnie. Jest świetnie skomunikowany, zielony, przyjazny, otwarty i pełen uroku. Powiedział mi, że będzie mój.

 

Cdn.



wtorek, 19 czerwca 2018, odwodnik

Polecane wpisy

  • rywalizacja

    Umówiłyśmy się z dziewczynami z pracy (przedział wiekowy od 20 do 60 lat) na tańce dziś wieczorem. Ktoś rzucił pomysł, ktoś się odniósł entuzjastycznie, reszta

  • czynnik ludzki

    Wdałam się głupio w dyskusję na fejsie o linczu dokonanym w Indiach na gwałcicielu. Głupio, bo większość dyskusji na fejsie sprawia, że przestaję lubić ludzi. N

  • potrzeba

    Dość późny wieczór. Dzwoni do mnie przyjaciółka i konspiracyjnym szeptem zaczyna - Słuchaj, jestem w hotelu i potrzebuję… yyy… potrzebuję… - K

Komentarze
2018/06/19 15:17:48
ale my gupki jesteśmy. Berlin dla nas to wciąż jakiś totalny beton i mentalny i wizerunkowy. STEREOTYPEM wdrukowanym lecimy. A tu się okazuje, że Berlin może być całkiem fajny...
to tak...wybacz...na marginesie :D
-
2018/06/19 15:31:41
Byłam w Berlinie w 1988. Wtedy to był Berlin Wschodni, bo Zachód był otoczony murem. Już wtedy miasto bardzo mi się podobało, kojarzyło mi się z bohemą artystyczną. No i "Kabaret" Boba Fossea kręcony był w Berlinie. Zdecydowania mam same dobre skojarzenia.
Mur owszem był złowieszczy. Dziś resztki muru wzruszają.
-
Gość: milena, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/06/19 15:48:46
Berlin jest cudowny!
-
Gość: spt, *.dynamic.chello.pl
2018/06/19 16:58:40
och - zostałam bohaterką ! to ja tylko dodam BARDZO NA TEMAT. Zanim pojadę do Berlina mam pewne spotkanie w Warszawie w lipcu :)))

(jeżeli jakaś reszta to tylko przez telefon :)

(poza tym mamy naprawdę podobne dzieci. Tekstu - naprawdę wszystko możesz - mnie już w niczym nie zaszkodzisz - słucham regularnie :)
-
Gość: tuv, *.centertel.pl
2018/06/19 18:15:02
no cedzisz,cedzisz.
Berlin zaliczyłam chyba ww 91 lub 92,ach ta pamięć.Kurka wodna pamiętam tylko spacer przy ZOO i kibel na dworcu;)
-
Gość: dees, 88.191.191.*
2018/06/19 21:43:48
Chciałam się oburzyć na Hanę, ale to prawda, że takie komentarze też bardzo pomagają - paradoksalnie się utwierdzić w przekonaniu o słuszności decyzji,
-
Gość: b., *.rogers.com
2018/06/19 21:46:41
a znaczek "Olsztyn kocham" mozna przykleic na samochodzie w kazdym miejscu swiata :)
-
2018/06/19 22:18:39
BASF ! No,no. Wielki szacun ! Podziwiam za odwagę.
-
Gość: odwodnik, *.internetdsl.tpnet.pl
2018/06/20 18:51:59
milena: i już trochę mój:)

spt: ja sie nie upieram tylko mam jednak nadzieję, że się wcześniej spotkamy Na LAFie. W końcu to nasza tradycja.

tuv: byłaś przy dworcu ZOO? Słynne literackie i filmowe miejsce.

dees: za dobrze się znamy z Haną, żeby takie rzeczy ważyły na naszej relacji.

b. oczywiście. A że ja mam pojemne serce i wierna jestem wszystkim moim miłościom, to i jeszcze ze dwa znaczki na tym samochodzie przykleję:).

nie-okrzesana - na lodówce mam trzy hasła wypisane
Dzień dobry - kocham cię
Dziś jest dobry dzień na podbój świata
Świat należy do odważnych.

Utrwalam sobie.

A wy co macie na lodówkach?


-
2018/06/20 23:34:00
będziesz mieszkała w jednej z najpiękniejszych stolic Europy, gdzie możesz sobie po ulicy chodzić w piżamie i gaciach na głowie, i nikogo to nie ruszy (pod tym względem Frankfurt też jest cudowny), gdzie wolnosc i demokrację czuje się w powietrzu, w mieście gdzie rowerzyści cudownie jeżdżą, w mieście które ma więcej mostów niż Wenecja, jednym zdaniem trafiłaś życiowy Jackpot :)
-
2018/06/20 23:37:05
mną lodówka siedzi w szafie, ale na niej dosłownie mam żubra z drewna, z Białowieży, dwulitrowy Starkę i trzylitrowego Jacka Danielsa, wszystko to prezenty dla mnie ;)))))))
-
2018/06/20 23:43:28
nie mną, a moja! kurcze niech już mam to cholerne Wi-Fi, no!
tego wpisu też nie widziałam!