twierdzę , wątpię , pytam
Blog > Komentarze do wpisu
mój ulubiony człowiek

Upiekłam cegłę. Zamierzałam wprawdzie upiec chleb, ale ja akurat z tych, co pieką kaczkę -dziwaczkę a wychodzi zając w buraczkach. Szarlotka bez jabłek, jajecznica bez jajek, ryba po grecku bez ryby to nasz rodzinna specjalność. Bierze się z:

a)      robienia zakupów „na głodno” – wtedy mam ochotę na wszystko naraz a potem, gdy gotuję, to nie chcę, żeby się marnowało.

b)      fantazji ułańskiej w składnikach zastępczych i łączeniu smaków

c)       stosowaniu miar „na oko” oraz „ups, sypnęło mi się, wpadło, pomieszałam miski*” (Lolka stosuje jeszcze kompletnie dla mnie niezrozumiałe „tyle ile trzeba”. Ja nie mam tajemnej mocy gadania z ciastem i ono mi NIE MÓWI, ile czego chce. Dlatego raczej unikam pieczenia).

Zazwyczaj  jak chcę zrobić coś do jedzenia, wychodzi mi coś do jedzenia. Zazwyczaj też ja zrobię coś niechcący pierwszy raz to wychodzi mi absolutne arcydzieło i nie udaje mi się tego powtórzyć. Tak właśnie upiekłam cegłę.

I-de-al-ną.

Prostopadłościan doskonały, twarda jak beton, zwarta, naturalna i jeszcze pachnąca. Młotkiem się nie da ukruszyć (tu 100% pewności nie mam, bo nie mam młotka, ale mam ciężarek do ćwiczeń używany w charakterze i on cegle rady nie dał). Jestem pewna, że byłaby dobrym  budulcem na katedry. To z przepisu na chleb na zakwasie. Łatwizna. Tylko zakwas, woda mąka żytnia i sól. Proporcji nie podam, bo patrz pkt c).

Kiedyś pierwszy raz robiłam wino z czarnych porzeczek. Wyszło mi najlepsze, wytrawne wino jakie w życiu piłam. Słowo daję. Próbowałam to powtórzyć z miernym już skutkiem. Poirytowana nastawiłam wino z jabłek. Wyszło mi 10 litrów octu. Ale jakiego! Rozeszło się szybko, bo rodzina i przyjaciele wynosili po butelczynie i jeszcze żebrali o więcej. Więcej mi nie wyszło.

Dziecko też mam tylko jedno, bo zupełnie nieplanowane urodziło się idealne. Jak ta cegła.  Naprawdę. Wychowanie wychowaniem, geny genami, ale czasem, kiedy o myślę o córce, to czuję, jakby mi serce otulała ciepła kołderka. Lubię ją, lubię jej obecność, kocham ją, rozśmiesza mnie, czasem irytuje ale częściej wzrusza.

A dziś, dziś ją jeszcze podziwiam i jestem dumna. Dostała staż w Instytucie Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego PAN. Już jakiś czas temu dostała, ale ja usłyszałam „u Nęckiego”, a jedyny jakiego znam to Zbigniew Nęcki. Owszem lubię, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia. Dziś poczytałam o Instytucie Nenckiego i się popłakałam.

Ona mi pisze, że to „nic takiego”.

- Mamo, ja tam pomagam a nie robię doktorat

- Mogę się pochwalić?

- Tak, pochwal się, że córka parzy kawę w Instytucie

A dla mnie to wielka rzecz. I wcale nie chodzi o to, że oczami wyobraźni widzę, jak Nobla odbiera. Zupełnie nie o to chodzi. Ta wielka rzecz to obserwacja, że moja córka idzie WŁASNĄ DROGĄ. Od dziecka. Odkąd zaczęła chodzić. Odkąd zaczęła mówić. Odkąd zaczęła dojrzewać. Mówiła, że chce wiedzieć,  jak działa ludzki mózg.  Nie zawsze mogła iść tam gdzie chciała, bo świat nie jest łagodną krainą nieograniczonych możliwości. Ale nie szła tam, gdzie nie chciała. Widzę jak konsekwentnie i odpowiedzialnie wybiera, gdzie postawić następny krok. Widzę jak się czasem waha i jak się czasem boi. Widzę, że teraz nie jest jej łatwo, bo będzie musiała pogodzić studia, staż i pracę. Widzę jak czasem nie lubi być dorosła. Wypuściłam w świat i już nie ja jestem najbliżej, nie uchronię, nie pocieszę, nie pójdę się bić (no chyba, że wezwie, to wtedy wiadomo, jeszcze drużynę zbiorę). Wierzę w nią bardzo. Wierzę, że pójdzie za pasją, za miłością, za swoim „chcę” gdziekolwiek to będzie. Albo będzie badać ludzki mózg, albo będzie piec pierniczki w kształcie ludzkiego mózgu. Albo cokolwiek innego, co będzie lubić.   

Jest mądrym, dobrym i pięknym człowiekiem. Moim ulubionym. I mówi do mnie „mamo”. Idę, bo się usmarkałam.

*niepotrzebne skreślić

środa, 06 grudnia 2017, odwodnik

Polecane wpisy

  • raport

    Ja wiem, że zaglądacie i się martwicie, ale niepotrzebnie. Dostałam od córki kalendarz i piszę w punktach listy zadań na każdy dzień. Ochłonęłam, ogarnęłam. Za

  • Co? Ja nie wyskoczę?!

    Po pierwsze z przemyśleń mi wyszło, że łatwiej mi będzie teraz zostać w Berlinie niż histerycznie odkręcać to, co ułożyłam. Po prostu znajdę pracę. Robiłam to p

  • to był bal

    To były najdziwniejsze pracowe trzy tygodnie w moim życiu. Zakończyłam pracę zanim ją zaczęłam. Od początku wszystko szło nie tak. Cały czas był jakiś problem a

Komentarze
2017/12/06 14:17:56
Zuch dziewczyna, gratulacje (to do Lolki)!

Pieknie piszesz o swojej corce! Placz, bede podawac chusteczki:)

W kwestii pierwszych razow kuchennych, mozesz z Obywatelem J podac sobie reke, on tez tak ma!
-
2017/12/06 14:48:13
Gratuluję córki. Ale gratuluję też Tobie. Wychowanie dziecka to 20 -letni proces, ciężka praca. Tylko fajni i mądrzy ludzie wychowują dobre dzieci. Masz ode mnie medal !
-
Gość: dees, *.204-14-84.ripe.coltfrance.com
2017/12/06 15:08:02
a idź, też się usmarkałam, a to nie moja córka nawet! gratulacje.
(z pieczeniem i innym garkotłuctwem dokładnie tak mam, za pierwszym razem idealne, i już nigdy więcej)
-
2017/12/06 15:10:07
To najpiekniejsza notka jaka matka moze napisac o corce.
Gratuluje Wam obu

A cegla?
Ech kto by sie takim czyms przejmowal, moze sie przyda jako podnozek do wiazania butow:))
-
2017/12/06 16:03:53
Dziękuję Wam bardzo a gratulacje to się Lolce należą przede wszystkim.
W kwestii gotowania Lolka podtrzymuje tradycje rodzinne , jajecznica bez jaj to jej specjalność:).

A zastosowanie do cegły niezłe:).
Dziś mam drugie podejście do pieczenia chleba:)

-
2017/12/06 16:21:47
ds: nie Twoja, ale poznałaś przecież, to inaczej się patrzy:)
-
2017/12/06 18:24:06
tez upiekłam swego czasu cegle taka, iż doszłam do wniosku, ze podejmę współprace z resortem zbrojeniowym, bo idealnie się to nadawało na armatni nabój ;)))

no cusz, miałam wielka przyjemność pobyć trochę z Lolką, a nawet i z Wami obiema, i powtórzę za nie-okrzesaną, iż "Tylko fajni i mądrzy ludzie wychowują dobre dzieci." ... gratulacje Wam obu! :***
-
Gość: Marta, *.17-1.cable.virginm.net
2017/12/06 18:46:02
Gratulacje dla Lolki! Dorosłość rzadko bywa łatwa, ale nie robienie tego, czego się nie lubi to chyba większa część drogi do szczęśliwego życia.
Dla ciebie też gratulacje - wspaniale że udało Ci się tak wychować córkę, że podąża własną drogą, nie czuje że powinna bardziej cenić czyjeś marzenia od swoich. Mam nadzieję, że uda mi się tak właśnie wychować moją, niedawno urodzoną córeczkę.
-
2017/12/06 20:41:52
uśmiecham się. Po prostu się uśmiecham. Nie mówię łał, bardziej mówię "no pewnie, że tak".
A jakby co...Nie życzę, ale jakby trzeba się było bić to wołaj.
-
2017/12/06 20:57:34
Marga: Ja wiem, że jak mialabym ewentualnie montować drużynę Lolce na odsiecz, to Ciebie w tej drużynie na pewno nie zabraknie
-
2017/12/06 21:02:01
Marta, gratuluję niedawno urodzonej córeczki. Doceniaj każdy czas razem a zaowocuje.
-
2017/12/06 21:12:16
Takajedna: jakby trzeba było bić to zorganizujesz alibi
-
Gość: diabel-w-buraczkach, *.dokumenta.de
2017/12/07 12:24:33
O rany jak PIEKNIE!!!! (co do córki) Przyznam szczerze, ze bardzo sie wzruszam czytajac takie rzeczy, choc dziecko ani moje, ani nawet znajome :)
Moja córka tez jest oczywiscie najwspanialsza ;))) ale swojej drogi niestety jeszcze nie znalazla, a matura za pasem... No ale ja w jej wieku tez nie wiedzialam, co chce robic, widac to u nas rodzinne. Zawsze zazdroscilam takim ludziom, którzy od zawsze wiedzieli, co chca w zyciu robic.

Serdeczne gratulacje, dla córki i dla Ciebie - bo jak to dziewczyny pisza, takie fajne dziecko nie wychowalo sie samo :)
-
2017/12/07 13:43:01
diabeł: moja szła jak burza do matury z bardzo konkretnym planem, co będzie w życiu robić. Medycyna specjalność psychiatria. Większość koleżanek, gorączka z wyborem studiów a Lolka po prostu wiedziała. Nie dostała się tam, gdzie chciała i to ją trochę wybiło z rytmu. Zrobiła sobie rok przerwy na przemyślenie (ja trochę panikowałam w duchu, ale w sumie nie cisnęłam). Przemyślała i poszła na neurobiopsychologię, w gruncie rzeczy bliżej marzenia o grzebaniu w mózgu:).
Przy wyborze tematu na pracę magisterską miała zjazd pod tytułem: "co ja właściwie chcę w życiu robić?" i trochę to trwało. Ja w jej wieku chciałam robić zupełnie co innego, niż robię teraz. Potem zmieniałam pracę kilkanaście razy. Długo szukałam swojego miejsca. Może jej też się odmieni, może nie, ale lubię ją za to (między innymi), że wkłada serce w to, co robi.
-
Gość: diabel-w-buraczkach, *.dokumenta.de
2017/12/07 14:20:28
No to moja teraz ma wlasnie ten zjazd "Co ja chce robic w zyciu wlasciwie?".
Na razie sie koncentruje na przygotowywaniach do matury, reszte zostawiajac na blizej nieokreslone "pózniej" - no i wlasnie ja tez troche panikuje, bo pózniej to "pózniej" moze okazac sie za pózno. No ale tez nie cisne, nie chce jej robic jeszcze wiecej stresu niz ma. Nie wiem czy dobrze robie co prawda... eh. No nikt nie mówil, jak sie dziecko rodzilo, ze bedzie latwo, nie :)
Sorry za przynudzanie, jakos sie ze mnie wylalo, bo akurat czuly i aktualnie wrzacy punkt poruszylas.

(grzebanie w mózgu, ahhh...! fajne!)
-
2017/12/07 14:51:07
diabeł: z mojego punktu widzenia dobrze robisz, że nie dokładasz do pieca, bo matura jest wystarczająco stresująca. Moja w klasie maturalnej schudła chyba z 10 kilo. Ja byłam taką matką, która kupowała czekolady na pociechę za złą ocenę. Ale wątpliwości czy dobrze robisz jako matka nigdy się nie skończą. Nie uczą nas być matkami, a przykład nie każdy ma dobry.
I że tak pojadę truizmem - Nie będzie za późno. Wiesz to przecież.
-
Gość: spt, *.dynamic.chello.pl
2017/12/07 14:55:14
ach. piękna notka. a w dzieciach najbardziej fascynuje, że są takie OSOBNE. Ja urodziłam chłopaka, który nie podnosi głosu (JA!) i ma niezłomny upór. Który jest świetnym sportowcem (ja trója z wf-u co roku) i umie rodzicom powiedzieć NIE (ja pod pięćdziesiątkę dopiero zaczęłam się uczyć ;))). FASCYNUJE, że człowiek wypuścił na świat INNEGO CZŁOWIEKA - jeżeli wiesz co ja próbuję tu powiedzieć:)
-
2017/12/07 15:51:00
spt: dokładnie tak samo myślę. Ja jestem królową improwizacji, królową gaf (chociaż czasem mogę Tobie oddać koronę:), Lolka to organizatorka - tabelki, listy, plan. Ja "zdążę" i wpadam biegiem na peron w minucie odjazdu pociągu, Lolka pół godziny przed odjazdem lubi być na miejscu. Ona konsekwencja i odpowiedzialność od urodzenia ja się konsekwencji i odpowiedzialności przy niej nauczyłam. I wyobraź sobie że ona ma oszczędności! Urodziłam człowieka, który oszczędza pieniądze. Jak to zrobiłam???
-
2017/12/07 21:34:43
Chleb jest absolutnie jedyną pozycją kulinarną, przy której twardo trzymam się przepisów. I ważę! Wagę mam w kuchni tylko do pieczenia chleba, słowo. Poza tym nie wyciągam jej z szafki. No i jestem przekonana, że tylko dlatego mi wychodzi. Co do reszty mam tak samo, jak Ty - brak jakiegoś składnika jeszcze nigdy nie zniechęcił mnie do niczego. Tak samo nadmiar.

A dziecko fajne to jest fajnie mieć. Zawsze się takie dziecko przyda, kiedy człowiek ma gorszy dzień i wrażenie, że wszystko spieprzył.
Wtedy... NIE! Dziecko się udało :)
-
2017/12/08 08:36:38
Moje-Waterloo: pieczenie chleba odpuściłam. Niech to robią lepsi. A dziecko - wiesz co mowisz
-
Gość: spt, *.adsl.inetia.pl
2017/12/10 19:26:53
nie odpuszczaj. nauczę Cię piec chleb. Nic prostszego :)