twierdzę , wątpię , pytam
Blog > Komentarze do wpisu
przegląd techniczny

Od trzech lat mam nieaktualne badania lekarskie w pracy, zapomniałam jak się nazywa mój lekarz rodzinny a mój gin jak mnie słyszy (polecam go i zapisuję koleżanki) mówi:

- Na panią to ja już nie mam słów!

Kiedy jednak trzy dni pod rząd wstałam z bólem głowy, poszłam do mojej lekarki. Ja jestem pacjentką, która przychodzi z diagnozą. Wy nie?

- Pani doktor, grypa. Boli mnie głowa, plecy, ramiona i mam katar. I ogólnie źle się czuję.

- Może jednak zawał?  - zapytała filuternie

Nawiązała do wizyty, kiedy przyszłam z zawałem, który okazał się zgagą. Skąd mogłam wiedzieć? Wpisałam w google "ból i pieczenie za mostkiem" i internet wątpliwości nie miał.

- Ja wiem, ze mi pani będzie ten zawał wypominać, ale tym razem grypa.

- Kataru nie widzę, gorączka jest?

- Przecież pani wie, że mi się katar na oczy rzuca i mi łzawią. A gorączki nie mierzyłam, bo wzięłam apap i nie było sensu.

Osłuchała, opukała, obmacała, pozaglądała w oczy, w uszy i gardło.

- Ręce drętwieją? - zapytała

- Drętwieją, skąd pani wie?

- Głowa boli tak jakby bolały oczy od środka – pytała dalej

- Dokładnie tak!

- To obawiam się, że to żadna grypa tylko kręgosłup – westchnęła – zapalenie kręgów szyjnych. Jeśli pani nie przewiało, to obstawiam stres i przemęczenie.

- To znaczy, że nie zarażam – ucieszyłam się – Stres owszem, ale nie jakoś szczególnie tylko zupełnie w normie. Kłopot w tym, że nie mam czasu odreagować, bo maraton szkoleniowy

- Dam przeciwzapalne i proszę tego nie lekceważyć – powiedziała z dezaprobatą – i skierowanie na badania dam. Pani już nie ma dwudziestu lat.

- Pani doktor, dwadzieścia już z całą pewnością mam – zażartowałam sobie, ale skierowanie wzięłam grzecznie.

Skoro zrobiłam wyniki to siłą rozpędu  zahaczyłam jednak o ginekologa.

- Wszelki duch! Co Panią sprowadza?!- zapytał podejrzliwie

- A nic szczególnego – uspokoiłam go – lekarka rodzinna zmobilizowała mnie do przeglądu technicznego. Badania krwi zrobiłam to i cytologię już do kompletu poproszę. Poza tym Panie doktorze chyba klimakterium mi się zbliża.

- Proszę, proszę! Klimakterium powiada pani. Nieregularne miesiączki, jakieś inne objawy?

- Właściwie nie, na razie regularnie, ale już mi znudziło zabezpieczanie.  Na filmach płaczę. I jak hymn grają. I ostatnio się rozpłakałam, na takim programie,  gdzie prowadzący zapytał ludzi „kto jest dawcą organów” i podniósł się las rąk i ja się tak wzruszyłam, że ludzie są jednak ludzcy, że się popłakałam. Ale właściwie to ja tak od zawsze mam. Kiedyś się rozszlochałam, jak ze złości rzuciłam o ścianę ciastem na faworki i ono się do tej ściany przykleiło – tak sobie monologowałam, żeby niezręczność  zagadać, bo jednak badania ginekologicznego nie lubię.

- Uhm, rozumiem, proszę pokazać piersi – pokazałam grzecznie, zbadał -  bada pani piersi?

- Oczywiście, codziennie – zapewniłam zgodnie z prawdą

Po badaniu i kilku dodatkowych pytaniach:

- Otóż. Na klimakterium za wcześnie, na moje oko niech się pani zabezpiecza. Gdyby pani chciała zajść w ciążę pewnie nie byłoby łatwo, ale jeśli pani nie chce, to uczulam, że jeszcze pani może. Ale są drobne zmiany,  które zalecam usunąć. Może pani jutro zameldować się na oddziale na czczo?

- Jakie zmiany?

Nie będę raczyć szczegółami, w skrócie: drobiazg i nic poważnego, ale lepiej usunąć, zbadać i mieć spokój.

- Jutro nie mogę,  w następny wtorek? – wyciągnęłam kalendarz

- Zapisuję panią.  Ósma rano. To blisko pani domu, jak będzie ładna pogoda w kapciach pani przyjdzie. Około trzynastej, jak wszystko pójdzie dobrze,  wypiszemy.

No to pojechałam wczoraj. Bolało tylko podawanie znieczulenia, ale zanim zdążyłam napyszczyć, że boli – odpłynęłam. Obudziłam się zgodnie z planem, poleżałam kilka godzin i poszłam do doktora. Pozwolił wyjść.

Zamówiłam taksówkę i poszłam po wypis. Zanim zakończyłam formalności zobaczyłam, że taksówka podjeżdża. Założyłam kurtkę byle jak, nie dopięłam butów, chwyciłam w ręce torebkę, telefon, kapcie, książkę i szal  i wyszłam  szybko.

- Czy Pani ucieka ze szpitala? – zapytał taksówkarz

- Tak! Z piskiem opon poproszę – potwierdziłam

- Dokąd? – zapytał jeszcze niepewnie

- Do domu! – starałam się utrzymać powagę – do dużego pokoju

- Czyli mylimy pogonie? – złapał konwencję
- I na torturach się pan nie przyzna, że mnie w ogóle widział

- Nigdy w życiu!

Morfologię mam wzorcową  a reszta wyników za trzy tygodnie. W ten weekend ostatnie szkolenie i przez całą zimę w weekendy będę oglądać seriale i dziergać na drutach. I trylogię Cherezińskiej zamówiłam. Howg!



środa, 22 listopada 2017, odwodnik

Polecane wpisy

  • mój ulubiony człowiek

    Upiekłam cegłę. Zamierzałam wprawdzie upiec chleb, ale ja akurat z tych, co pieką kaczkę -dziwaczkę a wychodzi zając w buraczkach. Szarlotka bez jabłek, jajeczn

  • wyższy poziom absurdu czyli syndrom ocaleńca

    Nie bardzo rozumiem, czy wyobraźni mam nadmiar czy też wręcz przeciwnie zupełnie nie umiem sobie wyobrazić. A może to nie kwestia wyobraźni tylko dostatku lub n

  • Kto to jest Mariusz? - czyli zagadka detektywistyczna

    Ja to sobie potrafię zapewnić rozrywkę. Jadę tramwajem i widzę, że w nieodebranych mam "Kasia Mariusza". Hm. Hm. Who??? Oddzwaniam ostrożnie - Cześć, Aga, ja pr

Komentarze
2017/11/22 18:42:20
Tez mialam kiedys taki "zawal" balam sie zasypiac ze strachu, ze sie nie obudze. I do tego nieletnie dziecko na stanie. Zadzwonilam cala wystrachana do kolezanki zeby mi dala pismo podpisane notarialnie, ze jak zejde to zajmie sie Juniorem. A ta pyta co mi sie dzieje no to ja o tym pieczeniu w piersiach a ona parsknela smiechem i mowi "przestan pic czerwone wytrawne wino wariatko, to nie zawal, tak latwo sie nie umiera, masz po prostu lekka nadkwasote". No i przestalam do dzis nie wezme czerwonego wina do paszczy i jakos zyje:))
-
2017/11/22 20:26:01
wino, powiadasz:). Mi zaczęło szkodzić mleko:))))). Wino czerwone wytrawne na szczęście robi mi dobrze:).
-
2017/11/22 20:53:55
Uśmiałam się, choć jak zrobiłam sobie przegląd rok temu, to dopiero się rozchorowałam. Potem usłyszałam od doktora "Ale sama Pani chciała"
-
Gość: diabel-w-buraczkach, *.dokumenta.de
2017/11/23 07:59:20
"Wszelki duch" bylo piekne :))))

Ale skad Ty bierzesz takich lekarzy, co pamietaja pacjenta który nie siedzi ciegiem w poczekalni tylko zjawia sie jak raz na ruski rok? (jak ja równiez z reszta, ha haaa)
No, chyba ze jestes z jakichs przyczyn (np. osobistej, porazajacej doskonalosci) niezapominalna ! :D
-
2017/11/23 08:01:41
no co ty?! Kraj zamieszkania zmieniłaś?! Tak z marszu? Do lekarza? Do gina? Na badania? A kolejki?!
...wino czerwone, okazuje się, mogę pić tylko we Włoszech. Kurde, we Włoszech nic mi nie szkodziło...W Szwecji nawet od wody mam zgagę :(
-
2017/11/23 08:15:41
salmiaki: trochę się bałam takiej sytuacji, że pójdę i zaraz mi jakąś chorobę znajdą:)

diabeł: doktor mi lata temu życie uratował, to takie pacjentki się pamięta. Pamięta też, że mam córkę, choć za każdym razem pyta jak jej na imię. Pamięta mnie mój dentysta i kłania mi się na ulicy, bo na pierwszej wizycie u niego otworzyłam dziób, dopiero, kiedy koniak zaproponował. Rodzinna ma kartę przypominajkę, ale ona mi wtedy na tę zgagę skierowanie do kardiologa dała. Też sądzę, że musiało jej się to zapisać.

Ale bardzo podoba mi sie twoja podpowiedź i będę jej używać:)
-
2017/11/23 08:23:23
takajedna: No coś ty! Na badania to z ulicy można wejść, tylko na czczo i wszystko ci zrobią wg cennika. Do trzeba się zapisać, ale na prywatną wizytę nie czekasz dłużej niż tydzień.
Kolejki to są w przychodni i do specjalistów na NFZ. Przecież zawsze tak było.
A co do wina to mnie ono nigdzie nie szkodziło do tej pory:).
Za to piwo mogę pić tylko w Zwierzyńcu.
-
2017/11/23 08:24:37
Koniak dentysty! A to dobre!
-
2017/11/23 08:41:54
Widocznie podświadomie wybieram nieco szurniętych lekarzy:) i tylko takim jestem wierna.
-
2017/11/23 08:54:14
Tacy są najlepsi :)
-
2017/11/23 12:21:21
Fajnych masz lekarzy, jak w serialu. ja na swoich nie narzekam, ale w sumie nic mi nie dolega. A do rodzinnego zawsze chodzę z diagnozą, to usprawnia cała wizytę.
-
Gość: diabel-w-buraczkach, *.dokumenta.de
2017/11/27 08:25:16
I tak teraz za kazdym razem ten koniak? ;)
-
2017/11/28 07:56:38
Bardzo mi się podoba Twój plan na grudzień. A lekarzy masz faktycznie jak z serialu.
Batumi
-
2017/11/28 08:23:57
diabeł: Tylko za pierwszym razem. Potem już przekonałam się, że naprawdę nie boli.