twierdzę , wątpię , pytam
Blog > Komentarze do wpisu
o szczęściu

Obiecałam sobie, że to będzie wpis bez wulgaryzmów. Nie żebym była jakoś szczególnie przeciw używaniu słów obelżywych, specjalna notkę im poświęciłam i owszem używam. Uważam jednak, że słowa mają moc kreowania rzeczywistości. Wielokrotnie o tym pisałam i przykładów mogę podać bez liku. Nie chcę, żeby moja rzeczywistość  była kreowana przez  język owszem adekwatny do sytuacji, ale brudny, bolesny i taki, który sprowadzała się do taplania się z błocie debaty publicznej.

 Byłam zdenerwowana , tak bardzo zdenerwowana od poniedziałku (akcja #metoo #jateż), że unieruchomiło mi ramię (mój organizm na stres reaguje sztywnieniem).

Przejrzałam swoja ścianę na FB, przejrzałam blog i uświadomiłam sobie, że wyglądam na osobę  ze złamanym mentalnym palcem. Gdzie nie dotknę tam boli.  Im bardziej brnę naprawianie świata tym bardziej wygląda on jak stajnia Augiasza.  Może idzie wojna, może planeta się zdenerwuje strzepnie ludzkość  z powierzchni, a może wpadnę  pod  autobus. Albo będę żyła w brudzie i gniewie albo w matrixie. Jedno tylko powiem, nie zamierzam się bać.

 

Dość.

 

Kocham swoją córkę i lubię z nią czas spędzać.  Ta relacja to dla mnie nieustające źródło szczęścia, radości i dobrego humoru.

Pracuję w takim zespole dziewuch, że doprawdy jak się zatrzymam i nad tym pomyślę, to sama sobie zazdroszczę. Zespół tworzymy. I naprawdę nie chodzi o to, że jesteśmy  jakoś wyjątkowo zaprzyjaźnione i w niewiadomo jakiej zażyłości. Nie. Rozchodzimy się po pracy  do własnych światów, zapominamy o swoich urodzinach i imieninach,  ale w pracy każda jest odpowiedzialna nie tylko za swój kawałek podłogi  ale też za ogólny kierunek firmy. Nie ma gadania za plecami, niema fochów, gorzkich żalów, rywalizacji i podkładania świń.  Szanujemy  swoja pracę i swój czas. Kłócimy się kwieciście i krótko, bo nie chodzi o to, żeby czyjeś było „na wierzchu” ale o to, żeby system działał.

Wiecie jakie to szczęście spędzać codziennie osiem godzin w przyjaznym środowisku?

Prócz pracy na co dzień – szkolę i też to uwielbiam.  Jestem dobra w swojej branży, umiem wiedzę przekazać i mogę sobie przy tym odrobinę pogwiazdorzyć J.  

Choć uwielbiam pracę jedną i drugą, to mam jeszcze ukochane pasje.

Blog filmowy piszę, książkę o kobietach w rodzinie piszę, na festiwalach filmowych bywam, w konkursie prelegentów startuję, na drutach robię, mieszkanie urządzam, gotuję czasem, z przyjaciółmi się spotykam, kota mam, staram się ruszać trochę. A rytuał codziennego wybierania filmu na wieczór sprawia mi wiele frajdy. 

Zdrowa jestem. Marzenia mam.

To jest mój matrix. Jestem szczęśliwym człowiekiem.   

Kupiłam sobie wczoraj skarpety z palcami. Z pięcioma palcami. Na moje wyznanie, że posiadam palców u nóg 5 słownie pięć  (a nie cztery, jak myślą producenci butów) nawet rynek odpowiedział swoją niewidzialną ręką. A może nogą?  



piątek, 20 października 2017, odwodnik

Polecane wpisy

  • raport

    Ja wiem, że zaglądacie i się martwicie, ale niepotrzebnie. Dostałam od córki kalendarz i piszę w punktach listy zadań na każdy dzień. Ochłonęłam, ogarnęłam. Za

  • Co? Ja nie wyskoczę?!

    Po pierwsze z przemyśleń mi wyszło, że łatwiej mi będzie teraz zostać w Berlinie niż histerycznie odkręcać to, co ułożyłam. Po prostu znajdę pracę. Robiłam to p

  • to był bal

    To były najdziwniejsze pracowe trzy tygodnie w moim życiu. Zakończyłam pracę zanim ją zaczęłam. Od początku wszystko szło nie tak. Cały czas był jakiś problem a

Komentarze
2017/10/20 18:48:33
ależ to wszystko o czym piszesz jest oczywista oczywistość !!! :***
-
2017/10/20 20:59:07
Tak, marga, tylko tak mną telepała złość, że zapomniałam, że szkoda zdrowia. Musiałam się ustawić do pionu.
-
2017/10/20 21:42:35
Bo szczescie ma sie czesto na wyciagniecie reki, tylko tak ciezko to dostrzec.
Wiem jedno, ze kazda krzywda jakiej sie doznalo w zyciu jesli nie jest przepracowana to zostaje otwarta rana, wiec warto nad tym pracowac. Mamy na calym swiecie armie specjalistow i fachowcow, ktorzy sa gotowi pomoc, tylko trzeba sie zobyc na odwage zeby pojsc po pomoc.
Dopoki sie nie przepracuje to kazde wspomnienie jest jej rozdrapywaniem.
Oprocz tego nie dosc, ze rozdrapuje sie na nowo to za kazdym razem daje sie sile bylemu oprawcy. Jest to niejako hold jemu zlozony. Na pewno sa rany, ktore nie goja sie latwo, ale mysle, ze warto sprobowac. A przede wszystkim warto o tym dyskutowac z ludzmi, ktorzy sobie poradzili, lub maja moze inne doswiadczenia zla, ale tez znaja metody jak nie tkwic w bolesnej przeszlosci.
Nie mozna isc przez reszte zycia z rana, ktora zostala zadana kilkuletniemu dziecku, ktore po pierwsze bylo niewinne, po drugie bylo bezbronne.
Szkoda, ze nie zawsze ludzie sa otwarci na dyskusje.
Ja wiem, ze latwiej jest nosic w sobie bol i go nie ruszac, ale czy to jest rozwiazanie?
Osobiscie nie lubie w takich kwestiach pojscia na latwizne, wiem, ze szczescie zalezy w duzej mierze od zamkniecia przeszlosci.
-
2017/10/20 22:41:04
:)
-
2017/10/21 07:30:29
dobrze, że masz swojego matrixa, ja bez swojego chyba bym zwariowała.
Facebooka najchętniej bym się pozbyła, bo zbyt często dostarcza mi treści, których nie chcę oglądać. Nie co dziennie w każdym razie.
-
2017/10/21 09:51:58
takajedna: Otóż to! Wirtualny świat jest zdecydowanie zbyt idiotyczny i brutalny jak dla mnie. Ograniczam sobie dostęp do wiadomości, robię czystki w znajomych a jednak czasem uderza:). Nie zrezygnuję, bo na razie jak robię bilans, to jednak najczęściej używam go do kontaktu z ludźmi, których znam i lubię w świecie realnym a odległość nas dzieli.
-
2017/10/21 11:44:51
Gratuluje!
Mnie troche czasu zajelo, by nauczyc sie zyc szczesliwie
-
2017/10/25 13:34:38
I tak trzymać! Ja też mam to szczęście, że mam fajną pracę, w każdym sensie. A oprócz tego pasję. I czas na film. I zdrowie. I nawet fajną córkę też mam :-) Nie, żebym papugowała... A co do Kasi - może ma na nazwisko "Mariusza"???
-
2017/10/26 13:36:53
ola grab: obie jesteśmy szczęściary. Kasię rozszyfrowałam:).
-
Gość: spt, *.dynamic.chello.pl
2017/10/31 10:57:48
mnie czasami moje poczucie szczęśliwości aż przygniata. bo sobie myślę, że do rozwoju potrzeba jednak trochę niezadowolenia. gdy tymczasem ja zadowolona zadowoleniem Kubusia Puchatka kładę się pod kocem, żrę czekoladę, piję wino, łykam sezon Watahy i myślę - jezu - czego tu więcej chcieć ;)))
-
2017/10/31 13:52:20
spt: Dlatego ja uwielbiam Twoje towarzystwo.