twierdzę , wątpię , pytam
Blog > Komentarze do wpisu
jak to działa?

Daltonista nie wie, że nie widzi kolorów, bo w jego świecie ma też ponazywane kolory. Inaczej je widzi, ale widzi. I większość potrafi nazwać. Daltonista nie wie, że jego świat jest w odcieniach szarości póki mu ktoś tego nie powie. Podobnie z rozpoznawaniem twarzy .

Napadła mnie wczoraj u fryzjera jakaś baba i rzuciła się do całowania.  Dłuższą chwilę mi zajęło zanim się zorientowałam, że to moja przyjaciółka. Byłoby szybciej, gdyby się najpierw odezwała. Wrócił temat mojej prozopagnozji i znów usłyszałam pytanie : "To jak ty żyjesz, jak ludzi nie poznajesz?"

Otóż poznaję. Tylko nie po twarzy.

W testach pamięciowych i na spostrzegawczość wypadam całkiem nieźle. Funkcjonuję normalnie i ludzi potrafię opisać nawet z dużą dbałością o szczegóły. 

Tylko inaczej akcenty rozkładam.  Mój mózg przywiązuje do człowieka głos, sposób gestykulacji, sposób chodzenia, ubranie, kontekst i znaki szczególne. A twarzy jakoś nie. I to nie jest tak, że ja tej twarzy nie widzę. Ja ją widzę, ale nie kojarzę. Na szczęście objawia mi się mi to tylko wtedy, kiedy ktoś przełamuje schemat i trwa póki nie zbiorę innych danych. Czyli nie osadzę w kontekście.

Jako dziecko byłam postrzegana jako bardzo grzeczna dziewczynka, co wszystkim mówi "dzień dobry". Mówiłam wszystkim, bo tak było prościej niż się zastanawiać, kogo znam. Jako nastolatka wstydziłam się, że nie pamiętam twarzy, wiec udawałam, że pamiętam. I do dziś odpowiadam na każde "cześć" i "dzień dobry" i uśmiecham się do tych, którzy się do mnie uśmiechają. Łatwo mnie poderwać na: "My się chyba znamy?" :).

Męczy mnie potwornie oglądanie zdjęć ze ślubów, studniówek i wakacji. Nawet zdjęć z własnego ślubu nie oglądałam. Lubię ludzi charakterystycznych, z jakimś "felerem", po którym łatwo mogłabym ich rozpoznać. Działa na mnie głos ale też wyłapuję (i niektóre uwielbiam) wady wymowy. Kocham piegi odstające uszy, rude włosy, okulary, zeza i znaki szczególne. No i kontekst. Kontekst jest najważniejszy. W Paryżu na okładce jakiegoś poważnie wyglądającego pisma spodziewam się raczej Sarkozy'ego niż Blaira.  W pracy poznaję klientów, na uczelni poznaję koleżanki, w urzędach poznaję znajomych urzędników, ale mojego instruktora pływania, który przyszedł do biura w charakterze klienta nie poznałam. Koleżanki z pracy u fryzjera - nie poznałam.

 

Miałam  taki eksperyment badający spostrzegawczość:

pokazywano mi zdjęcia różnych  twarzy w grupach po 9 (trzy na trzy), minuta na przyjrzenie się i potem seria pytań.

Ile osób miało wąsy? Czy ktoś miał nakrycie głowy? Kto był w okularach? itp

Byłam świetna.

Gdybym miała 9 zdjęć tej samej osoby z różnymi rekwizytami, to chybaby mi mózg eksplodował. Z modelek rozpoznaję jedynie Cindy Crawford, bo ma pieprzyk i na zdjęciach, które znam, wskażę Anję.

Kocham film, bo wiem, kto gra i nie pojawi mi się w nim nagle były facet - obrażony, że nie poznałam (jak w ZUSie ostatnio).

Gdyby nie nazwy uczone nawet bym nie wiedziała, że to jakieś zaburzenie jest.

Ot - TAK MAM.

czwartek, 02 marca 2017, odwodnik

Polecane wpisy

  • zawód jak każdy inny

    Wczoraj siedziałyśmy sobie z Lolką i Meg (przygarnięta do rodziny) w domu, robiłyśmy dobre rzeczy do jedzenia, oglądałyśmy filmy, gadałyśmy o książkach i o tym,

  • małe święto dziękczynienia

    Widziałam taki mem, żeby się napić za wrogów, bo gdyby nie oni, nie bylibyśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Może i tak jest, ale ja wierzę w DOBRĄ energię i

  • w mojej bajce

    Przeczytałam, że w powstaje w Polsce sieć aptek katolickich, które nie będą miały w ofercie tabletek antykoncepcyjnych. Wkurwia mnie to, ale rozumiem, że zmusić

Komentarze
2017/03/02 16:37:56
a mnie po czym rozpoznajesz? :)
-
2017/03/02 17:18:02
Najbardziej mnie dziwia ludzie, ktorych wszystko dziwi:))
Ja tam przyjmuje za pewnik, ze jak sie chce to ze wszystkim da sie zyc, nawet ze mna u boku, czego dowodem jest fakt, ze Wspanialy ciagle nie uciekl:))
-
Gość: dees, 217.195.21.*
2017/03/02 17:26:01
TAK! TAK! TAK!!!! WSZYSTKO TAK!!! WSZYSTKO!!!!!!
(chyba że gra w jednym filmie Matt Damon i Leonardo DiCaprio, pozamiatane, nie wiem który jest który :D )
-
2017/03/02 20:17:12
marga: po kontekście:)
-
2017/03/02 20:19:10
stardust: ludzie maja taką cechę, że w większości przypadków oceniają po sobie:)
-
2017/03/02 20:25:22
ds: czekałam na twój komentarz:). Wiem, że rozumiesz. Pewnie dlatego też obie przykładamy duża wagę do tego co USTALONE a nie jakiejś tam intuicji:). Intuicja podobno czyta z mikromimiki twarzy.

-
2017/03/02 20:35:16
Sprawdziłam, gdzie grają Matt Damon i Leonardo DiCaprio i zrozumiałam dlaczego nie trafiła do mnie "Infiltracja" :). Faktycznie są trudni. Jak Jane Fonda i Faye Dunaway.

-
2017/03/03 10:06:39
kochana, nic mi nie mów...
26 lat temu, będąc w połowie ciąży nie poznałam ojca mego nienarodzonego dziecka na ulicy. Tylko dlatego, że on powinien był być wtedy w pracy a nie ulicy!
A ilu ludzi się na mnie obraziło, uznało, że się wywyższam, bo nie odpowiedziałam na ukłon. Nie odpowiedziałam, bo osoby nie rozpoznałam, a refleks też mam kiepski.
Ciebie niby znam, nie? Ale jakbyś mi się znienacka ukazała u mnie w mieście, to gleba, minęłabym bez słowa, starannie unikając kontaktu wzrokowego, żeby nie było, że chamka jestem i się bezczelnie gapię.
Jak oglądamy razem filmy to mąż ma uciechę, bo nigdy nie wiem kto gra. Znaczy kiedyś tak było, teraz filmy oglądam sama i z napisami, więc rozpoznaję po głosie.
I KONTEKST! Tego mi zawsze brakowała, żeby wytłumaczyć ludziom czemu ich raz poznaję a innym razem nie...
-
2017/03/03 11:21:55
takajedna: się możemy licytować:) Ja nie poznałam Lolki bez okularów.
Mam inną strategię, zawsze odpowiadam na ukłon. Zawsze. Jak ktoś się schyla, bo go kolano swędzi to się też kłaniam. I zagaduję do obcych, jeśli na mnie patrzą. A jak wchodzę na swoje osiedle to znów wszystkim mówię "dzień dobry". Na szczęście Zatorze to specyficzna dzielnica. Dlatego raczej mnie ludzie biorą za gapę, ślepą komendę albo wariatkę.

W Szwecji bym Cię pewnie poznała, ale w paryskim metrze to musiałybyśmy się umówić.
-
Gość: mp, *.static.ip.netia.com.pl
2017/03/03 13:00:06
Niestety, mam podobne zaburzenie , i dla mnie również "Infiltracja" jest nie do ogarnięcia, choć kilka prób podjęłam :-) Po głosie poznałam gościa, którego spotkałam raz w życiu - przyszedł kiedyś do knajpy ze znajomą i zaśpiewał parę piosenek. Następnym razem po kilku latach znów przypadkiem na niego wpadłam, odezwał się i byłam pewna, że to on . Dużo lepiej zapamiętuję miejsca , krajobrazy, wrażenia, niż ludzi. Wiem, jakie drzewa i kwiaty rosną w ogródkach sąsiadów, a ich samych nie kojarzę, jeśli nie spotykam ich w naszym osiedlowym sklepiku czy przy ich domach. Jest to dla mnie sporym kłopotem i uciążliwością i wciąż nie mogę się z tym pogodzić.
-
2017/03/04 04:53:16
a jeszcze jedno Ci powiem.
Mówią, że dla białego wszyscy czarni są tacy sami.Albo Azjaci. A co powiesz, że ja np. mam problem bo nie rozróżniam Szwedów. Oni są wszyscy tacy sami! W dodatku noszą się bardzo podobnie: mówię o ubraniach! Matki naszego dość bliskiego kolegi notorycznie nie rozpoznaję w sklepie, zawsze mam dylemat ona czy nie. Teraz się po prostu uśmiecham do tej kobiety co mi się wydaje, że ona, ona (jeżeli to ona) zagaduje i rozpoznaję ją po głosie. Na szczęście jestem już w tym wieku, że mogę się w razie czego tłumaczyć słabym wzrokiem ...
-
2017/03/04 08:26:58
taka jedna: Rozumiem:). Ja nie rozróżniam osiedlowych starszych pań. Dlatego zagaduję do wszystkich jak leci.
-
2017/03/04 22:02:00
To jak w "Da Vinci" Machulskiego. A podejrzewałam, że to wymyślony problem...
-
Gość: spt, *.dynamic.chello.pl
2017/03/06 12:09:48
wszystkich rozpoznaję. nawet potrafię po chwili zastanowienia bliźniaki jednojajowe poodróżniać. Natomiast mnie także każdy rozpoznaje, bo nie ma osoby co by mi się nie ukłoniła. Ostatnio nawet mi się Roman Giertych ukłonił co mnie miło pogłaskało. Dziecko mówi, że to dlatego, że się do ludzi głupkowato uśmiecham. Może i tak. Albo ja mam odwrotną przypadłość. Taką twarz, że wygląda jak każda ;))))
-
Gość: małgośka, *.onninen.pl
2017/03/06 13:33:28
Mam tak samo, że to aż straszne.
Przez krótki czas pracowałam na stanowisku które wymagało ode mnie spotykania pewnych ludzi raz na jakiś czas. To znaczy nie było tego czasu żeby mi sie opatrzyli. Ożeszkur jak ja sie męczyłam!

To strasznie męcząca przypadłość.
-
2017/03/07 08:04:17
małgoś, do mnie przychodzą klienci z dokumentami. Zerkam na dokumenty jak nie poznaję:).
-
2017/03/20 10:10:29
Jest jeszcze druga strona medalu tej przypadłości. Nicolasa Cage'a rozpoznałam z cała pewnością w filmie "Ghost rider" chociaż wyglądał tak: marudzenie.pl/wp-content/uploads/2014/03/ghostrider3qx0-penance-stare.jpg